Na głównej obwodnicy Moskwy zaostrza się protest rosyjskich kierowców żądających cofnięcia wprowadzonych przez władze Rosji opłat drogowych. Wieczorem ciężarówki zablokowały 4 z 5-ciu pasów ruchu. Wokół rosyjskiej stolicy utworzyły się ogromne korki.
Tymczasem na Moskwę jedzie z różnych regionów Rosji coraz więcej TIR-ów. Obecnie – według różnych źródeł – ich liczba zaczyna dochodzić do tysiąca. Policja stara się zablokować kierowców na parkingach, uniemożliwiając im wyjazd na szosy. Największe skupisko ciężarówek jest teraz w rejonie miasta Chimki, 2 km od stolicy.
Protestujący oskarżają rosyjską telewizję, że kłamie na ich temat. “Chcemy, żeby ludzie dowiedzieli się, że protestujemy w imieniu całego narodu!” – mówią kierowcy, wywieszając na swoich TIR-ach wielkie transparenty z hasłami.
Z kolei putinowscy parlamentarzyści zaczynają w rządowych mediach oskarżać protestujących o “zdradę narodową”. “Tak, tak, tak! Wszyscy jesteśmy opłacani przez amerykański Departament Stanu. Wszyscy działamy na rozkaz Departamentu Stanu!” – szydzą w odpowiedzi kierowcy w rozmowach z dziennikarzami.
Nadeszły też niepokojące informacje o ciężarówkach z wojskiem, które jakoby wyruszyły z Moskwy w kierunku protestujących. Ci z kolei grożą, że jeśli władza nie spełni ich żądań to przedrą się swoimi TIR-ami pod mury Kremla i tam je podpalą, gdyż i tak nie mają już wiele do stracenia.
Próbując uspokoić protest rosyjska Duma uchwaliła wieczorem ustawę 100-krotnie obniżającą kary za brak w ciężarówkach trackerów mierzących przejechany dystans i naliczających opłatę za korzystanie z dróg.
Za naruszenie przepisów po raz pierwszy karę obniżono z 450 tys. do 5 tys. rubli, a po raz drugi – z miliona do 10 tys. rubli. Należy jednak wątpić, czy protestujących kierowców to zadowoli, gdyż żądają oni całkowitego zniesienia opłat wprowadzonych w połowie listopada w ramach nowego systemu “Płaton”.
Kresy24.pl
