Rosyjskie MSZ zainicjowało powstanie Międzynarodowego Stowarzyszenia Młodych Dyplomatów, które z czasem miałoby – to nie żart – stać się agendą ONZ.
Pierwszym krokiem na drodze do realizacji tego celu miało by być uruchomienie portalu internetowego, gdzie młodzi adepci dyplomacji “wymienialiby się poglądami i opiniami” – pisze portal Izwiestia.
Niewinne? Tylko z pozoru. Jeśli przyjąć, że w internecie nie ginie nic, w dokumentacji FSB nie ginie nic i że ludzi w sieci (nie tylko młodych) zawodzi instynkt samozachowawczy, to jest to mieszanka wybuchowa.
Jeśli bowiem kandydaci na charges wojskowych, pierwszych radców ambasady i wreszcie ambasadorów zostaną w końcu, charges wojskowymi, pierwszymi radcami ambasady i ambasadorami, a wcześniej obficie produkowali się na rosyjskim forum internetowym, to pochodząca z tego źródła wiedza może się okazać doskonałym instrumentem szantażu, a przynajmniej rozpracowania.
Jak tłumaczą przy placu Smoleńskim, inicjatywa jest potrzebna, by zawczasu łagodzić naprężenia w stosunkach międzynarodowych. “Liczba konfliktów na świecie rośnie. Stały kontakt między dyplomatami niższego szczebla w jakimś stopniu pomoże zmniejszyć poziom napięcia” – mówi szef Międzynarodowego Stowarzyszenia Młodych Dyplomatów – Konstantin Kołpakow.
Zmniejszyć poziom napięcia. Hm… Przypomina się stary dowcip z czasów PRL-u: wojen to już nie będzie, ale jak rozgorzeje walka o pokój, to kamień na kamieniu nie zostanie.
Wsiewo harosziewo gaspadin Kołpakow! Polska w projekt raczej się nie włączy. Zbyt długo trwało czyszczenie MSZ ze złogów studiujących na MGIMO, żeby teraz produkować następnych…
Telesfor

