
fot: Bundeswehr / Marco Dorow
Publicysta Wolfgang Münchau na łamach Handelsblatt zastanawia się, jak będzie reakcja Berlina na wypadek wojny między Rosją a NATO.
Jego zdaniem punktem napięć stanie się walka o tzw. korytarz suwalski – prawie 100-kilometrowy odcinek na granicy polsko – litewskiej, który mógłby połączyć terytorium Białorusi z obwodem kaliningradzkim. Münchau przewiduje, że przebieg zdarzeń w tym rejonie nastąpi według scenariusza prowokacji gliwickiej z 31 sierpnia 1939 roku – i doprowadzi do konfrontacji militarnej na pograniczu Polski, Litwy i Białorusi.
Publicysta nazywa to miejsce hipotetycznym miejscem rozpoczęcia działań wojennych, mogącym mieć wpływ na bezpieczeństwo całej UE.
Według niemieckiego publicysty naiwnością jest oczekiwać, że 5 artykuł Traktatu NATO wejdzie w życie natychmiast. To jego zdaniem „najsłabsze ogniwo zachodniej strategii” Sojuszu.
„Nie widzę absolutnie żadnych szans, że Niemcy kiedykolwiek wezmą udział w akcji militarnej przeciwko Rosji, nawet jeśli zaatakuje ona kraje bałtyckie” – przewiduje Münchau w swojej publikacji.
Jako argument publicysta przytacza słowa prezydenta Franka-Waltera Steinmeiera, który stwierdził, że Niemcy „są winni” Rosji gazociąg Nord Stream – 2, jako „zadośćuczynienie za grzechy drugiej wojny światowej”. Münchau wątpi, czy wśród niemieckich polityków znajdzie się większość popierająca „jakąkolwiek formę działań zbrojnych”.
oprac. ba za iz.ru/ handelsblatt.com

