Ustawa o dekomunizacji Ukrainy jest sprzeczna z zasadami demokracji – oświadczyła przedstawicielka OBWE ds. wolności mediów Dunia Mijatowicz z Bośni i Hercegowiny.
“15 kwietnia napisałam do prezydenta Petro Poroszenki list z prośbą o ponowne przeanalizowanie tej ustawy. Nawet w spornych kwestiach powinna być dyskusja, nie można tego przyjmować “pod dywanem” – oburza się Dunia Mijatowicz, która od marca br. odpowiada w OBWE za “wolność środków masowego przekazu”.
Jej zdaniem, “obywatele powinni mieć prawo do swobodnej wypowiedzi w kwestiach historycznych”. “Niestety, ustawa została już podpisana, ale takie prawo jest niedopuszczalne w krajach demokratycznych” – ubolewa europejska lewaczka.
Przypomnijmy, że wcześniej komisja Rady Europy wystąpiła także przeciwko lustracji na Ukrainie.
Zakaz propagandy i symboliki reżimów totalitarnych wszedł na Ukrainie w życie 21 maja. Nie obejmuje on jednak propagandy UPA, która – chociaż również była zbrodniczą organizacją totalitarną – jest uważana przez ukraińskie władze za organizację walczącą o wolność Ukrainy i wzór do naśladowania dla młodzieży. Najwyraźniej jednak eurolewaków bardziej niepokoi obecnie zakaz komunizmu na Ukrainie.
W związku z wystąpieniem pani Duni w obronie propagandy zbrodniczego totalitaryzmu proponujemy więc, aby wystąpiła ona także o legalizację propagandy faszystowskiej w Europie. Zgodnie z jej logiką, każdy przecież “ma prawo do swobodnej wypowiedzi w kwestiach historycznych”.
A może należałoby się zastanowić nad zasadnością członkostwa Polski w organizacji, w której pod pozorem “obrony praw człowieka” broni się zbrodni komunizmu?
Kresy24.pl



