
Kolejne trzęsienia ziemi w pobliżu Krymu coraz poważniej zagrażają Mostowi Krymskiemu, który Rosjanie zbudowali z naruszeniem elementarnych norm budowlanych i bezpieczeństwa. Skutki kolejnych wstrząsów kumulują się i prędzej czy później konstrukcja runie – twierdzi sejsmolog Dmitrij Grin z Instytutu Geofizyki Akademii Nauk Ukrainy.
Według niego, ostatnia seria trzęsień na Krymie, w tym te z 22–24 czerwca, poważnie osłabiła konstrukcję mostu. Projektujący go rosyjscy inżynierowie z przyczyn politycznych celowo zaniżyli niegdyś wskaźniki intensywności wstrząsów w regionie, by uzasadnić budowę na wyjątkowo niestabilnym gruncie, pełnym głębokich uskoków między półwyspem Kerczeńskim i Tamańskim.
Tymczasem natura nie chce stosować się do wskaźników i robi swoje. A podziemna aktywność ma dla mostu efekt kumulacyjny – kolejne wstrząsy coraz bardziej nadwerężają konstrukcję i grunt pod jego podporami. Skutki wewnętrznych naprężeń nie są oczywiście natychmiastowe, ale nieodwracalne.
Trzęsienia ziemi występują w rejonie Krymu regularnie i właśnie zbliża się groźny Cykl Stulecia, liczony od katastrofalnego podwójnego trzęsienia ziemi na Krymie w 1927 roku. Wtedy w gruzach legły tysiące domów, a w samej Jałcie kataklizm zmiótł 70% zabudowy.
“Zniszczenie Mostu Krymskiego jest nieuniknione. Zostanie wykończony nawet bez ataków z zewnątrz i ukraińskich rakiet” – jest przekonany sejsmolog.
Tymczasem siły ukraińskie, nie mogąc na razie skutecznie “ugryźć” Mostu Krymskiego, załatwiły póki co jego “mniejszego brata” – zobacz: “Pierwszy poszedł!” Most na Krymie zniszczony (WIDEO)


Dodaj swój komentarz