Dyrekcja największego na Białorusi przedsiębiorstwa państwowego „Biełaruskalij” z Saligorska otwarcie zapowiada, że sprawdzi, czy pracownicy zakładu wezmą udział w wyborach prezydenckich i czy dokonają właściwego wyboru, czyli zagłosują na Aleksandra Łukaszenkę.
– To czego od was żądam jako kierownik i postaram się maksymalnie to skontrolować, to frekwencja w dniu wyborów w komisjach wyborczych. Wszyscy kierownicy mają obowiązek donieść swoim przełożonym, którzy pracownicy przyszli, a którzy nie przyszli zagłosować. To nie będzie trudne, przy takiej łączności komórkowej… A jeszcze lepiej byłoby, gdybyście nie zwlekali do ostatniego dnia… – powiedział Aleksandr Gorbaczew, jeden z dyrektorów przedsiębiorstwa państwowego „Biełaruskalij”, podczas zebrania zorganizowanego 9 września dla kolektywu kierowniczego.
Do zgromadzonych przemawiał również dyrektor ds.ideologii i kadr Anatolij Machłaj. Sens jego wystąpienia – pisze strona internetowa Centrum Praw człowieka „Wiasna”, sprowadzał się do konstatacji: żyje nam się dobrze, wokół nas wszędzie same problemy, a u nas spokój i stabilizacja, nie potrzebujemy innego przywódcy w naszym kraju, powinniśmy dokonać wyboru, a jakiego –to wszyscy wiemy.
Należy dodać, że pan Machłaj jest zastępcą przewodniczącego rejonowej komisji wyborczej w Soligorsku.
Kresy24.pl za spring96.org


