Niemiecka kanclerz i prezydent Francji mieli naciskać na szefa parlamentu Ukrainy Wołodymyra Hrojsmana, domagając się wprowadzenia do ustawy zasadniczej zmian służących rosyjskim interesom. O sprawie pisze poniedziałkowy „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Według wiceprzewodniczącej Rady Najwyższej Oksany Syroid, na którą powołuje się „FAZ”, naciski Berlina i Paryża były złamaniem prawa Ukraińców do samostanowienia.
Zmiany, jakich Merkel i Hollande mieli się domagać w rozmowie telefonicznej z Hrojsmanem 14 lipca, bezpośrednio przed pierwszym głosowaniem parlamentu nad projektem ustawy o zmianach w konstytucji, zostały wprowadzone i zaakceptowała je Rada Najwyższa. Stanowią, że kształt lokalnego samorządu w określonych rejonach obwodów donieckiego i ługańskiego zostanie ustalony w odrębnej ustawie, której projekt też już istnieje i daje Moskwie wszystko, co chciała, w tym samorząd dla obszarów opanowanych przez rosyjską rebelię, własną milicję i uprzywilejowane, niezależne od Kijowa relacje z Moskwą.
Jeśli informacje niemieckiego dziennika się potwierdzą, rację będzie miał Putin, który dzisiaj podczas wizytacji Krymu mówił: „Ukrainę oddano pod zewnętrzny zarząd. To upokarza jej naród”. Faktycznie, zewnętrzny rosyjski zarząd nad jej terytoriami w Donbasie to najgorsza rzecz, jaka mogła się Ukrainie przytrafić. Choć nie to miał na myśli cynik z Kremla, wypowiadając te słowa podczas spotkania w Jałcie z krymskimi Tatarami..
Kresy24.pl


