Uwierzyli w rosyjską propagandę. Zdradzili ojczyznę, wyruszyli na front walki o rosyjski świat przeciwko „ukraińskim faszystom” i zostali kalekami. Bez dachu nad głową i środków do życia, żebrzą na ulicach. Bojownicy DNR i ŁNR bez rąk i nóg nie są już „Noworosji” potrzebni.
O sytuacji bez wyjścia tych, którzy przyjechali do Donbasu walczyć po stronie separatystów z Kijowa, Charkowa, Odessy i innych ukraińskich miast i nie mogą tam teraz wrócić, bo za zdradę ojczyzny byliby sądzeni, mówił na konferencji prasowej w Sewastopolu Dmitrij Żukow, były kijowianin, który opowiedział się po stronie rosyjskiej rebelii.
https://www.youtube.com/watch?v=q2dT3defQwI
„Walczyć jest łatwiej, niż potem żyć – bez rąk i nóg, bez dachu nad głową i bez możliwości znalezienia pracy” – powiedział Żukow, według którego zapewnienie warunków życia inwalidom wojennym to zadanie władz republik DNR i ŁNR.
Kresy24.pl


