
Ćwiczenia rosyjskich żołnierzy z ugrupowania „Dniepr”, czerwiec 2026 roku. Zdjęcie ilustracyjne: Ministerstwo Obrony Rosji
Stany Zjednoczone ostrzegły Polskę, że Rosja przygotowuje w najbliższych miesiącach zbrojną prowokację. Możliwych scenariuszy może być kilka. Jeden z nich zakłada udział białoruskich żołnierzy.
Jak podaje „The Telegraph”, powołując się na artykuł w Onecie, celem ataków rakietowych i dronów może stać się krytyczna infrastruktura w Polsce, a żołnierze mogą potencjalnie przekroczyć granicę z Kaliningradu lub Białorusi.
Stany Zjednoczone ostrzegają, że Rosja może przygotowywać ograniczoną zbrojną prowokację wymierzoną w Polskę — działanie, którego celem miałoby być sprawdzenie realnej determinacji NATO i reakcji Zachodu. Jak wynika z ustaleń „The Telegraph”, scenariusz zakłada nie pełnoskalową wojnę, lecz precyzyjnie kontrolowaną eskalację, która ma wywrzeć presję polityczną, a nie doprowadzić do natychmiastowego starcia Sojuszu z Rosją.
Według informacji cytowanych przez brytyjski dziennik, potencjalne cele mogłyby obejmować polską infrastrukturę krytyczną — ataki rakietowe lub dronowe na elektrownie, węzły energetyczne czy obiekty logistyczne. W najbardziej skrajnym wariancie rozważany jest również scenariusz naruszenia granicy NATO przez niewielkie oddziały rosyjskie lub białoruskie, m.in. z kierunku Kaliningradu lub Białorusi.
Amerykańskie ostrzeżenia, przekazywane Warszawie wskazują — jak podają źródła cytowane przez „The Telegraph” — że celem Moskwy mogłoby być wymuszenie politycznych ustępstw Zachodu, w tym ograniczenia wsparcia dla Ukrainy. Operacja miałaby zostać zaprojektowana tak, by balansować na granicy wojny i prowokacji.
Polskie źródła bezpieczeństwa nie wykluczają nawet ograniczonego ataku lądowego, choć podkreślają, że bardziej prawdopodobny jest wariant działań hybrydowych: drony nad terytorium Polski, symulowane ataki powietrzne wymuszające aktywację systemów obrony, czy incydenty graniczne, które Moskwa mogłaby później tłumaczyć „błędem nawigacji” lub operacją ratunkową.
Według rozmówców cytowanych przez „The Telegraph”, taki scenariusz miałby opierać się na założeniu, że NATO — zamiast natychmiastowej eskalacji militarnej — zostanie wciągnięte w presję polityczną i negocjacje. W tej logice nawet krótkotrwałe wtargnięcie rosyjskich lub białoruskich sił na terytorium Polski mogłoby zostać wykorzystane jako narzędzie przetargowe.
Źródła wskazują, że Rosja mogłaby próbować przedstawić taki incydent jako przypadkowy lub ograniczony, jednocześnie testując, czy reakcja Sojuszu będzie spójna i szybka. W tle pojawia się również ryzyko dezinformacji i prób przerzucenia odpowiedzialności na Ukrainę.
Jak podkreślają analitycy cytowani przez „The Telegraph”, kluczowym celem Kremla nie byłoby zajęcie terytorium, lecz podważenie wiarygodności NATO i stworzenie wrażenia, że Sojusz nie reaguje jednolicie na kryzys na swojej wschodniej flance.
Choć scenariusz pełnoskalowej wojny NATO–Rosja jest uznawany za mało prawdopodobny, eksperci cytowani przez brytyjski dziennik wskazują, że to właśnie „operacje poniżej progu wojny” stają się dziś głównym narzędziem presji Moskwy wobec Zachodu.




Dodaj swój komentarz