
W czwartek rano Ukraina uderzyła w rafinerię w Jarosławlu – ostatnią działającą z czterech, które zaopatrywały w paliwo Moskwę. Nie ma informacji, czy udało się ją unieruchomić. Na nagraniu widać atak i eksplozję tylko jednego drona, ale wiadomo, że przyleciało ich znacznie więcej.
Według analityków OSINT, po ukraińskim nalocie na Jarosławl wybuchł pożar zbiorników w tamtejszej bazie spółki Sławneft-YANOS, skąd paliwa są rozsyłane do odbiorców. Nie ma natomiast informacji o trafieniu w instalacje rafinacyjne lub destylacyjne, więc wstępnie można sądzić, że zakład nadal działa.
Miejscowy gubernator Michaił Jewrajew poinformował o “masowym ataku dronów, z których tylko w pierwszej fali zestrzelono 19”. Władze podały, że zginęła jedna osoba, a 4 zostały ranne.
Rafineria w Jarosławlu – piąta co do wielkości w Rosji – to ostatni z czterech dużych zakładów zaopatrujących w paliwo Moskwę i obwód moskiewski, który nadal działał, choć tylko w tym roku Ukraińcy atakowali go już 6 razy – przypomina ekspert Carnegie Eurasia Center, Siergiej Wakulenko.
Pozostałe rafinerie regionu centralnego nie pracują. Jak przypomina Reuters, zakład w Riazaniu wstrzymał działalność po nalocie 15 maja i dotychczas brak informacji, by ją wznowił.
Rafineria w Kstowie w obwodzie niżnonowgorodzkim przestała działać po ataku w końcu czerwca. Mimo to ukraińskie drony atakowały ją potem nadal.
A rafineria Kapotnia w samej Moskwie, która pokrywała 35-40% potrzeb paliwowych stolicy, stanęła po dwóch atakach w czerwcu i według ekspertów nie wznowi pracy przed końcem roku.
Gdyby udało się unieruchomić ostatnią z czterech rafinerii, Moskwa mogłaby stanąć w obliczu ostrego niedoboru benzyny i oleju napędowego, który na razie uderzył głównie w południe Rosji, Syberię i bardziej odległe regiony. I oczywiście w Krym, gdzie benzyny nie ma już wcale.
Natomiast dwa największe miasta – Moskwa i Petersburg – są zaopatrywane priorytetowo, mają zapasy i gęstą sieć połączeń kolejowych, którymi można przywozić paliwo cysternami. Dlatego dotychczas serwis monitoringu GdeBenz nie odnotował w tych miastach większych problemów z benzyną. Kolejki na stacjach w stolicy się zdarzają, ale są o wiele krótsze, niż na prowincji.
W tej sytuacji nietrudno zgadnąć, co będzie obecnie głównym celem ukraińskich uderzeń i dzisiejszy nalot na rafinerię w Jarosławlu jest zapewne tylko początkiem nowej serii uderzeń w ten zakład.
Tymczasem brak oleju napędowego sparaliżował kampanię żniwną w Rosji – zobacz: Nowe oblicze wojny. Sierpy w dłoń i na koń! (WIDEO)




Dodaj swój komentarz