Olbrzymie stada agresywnych gryzoni zaatakowały posterunki wojskowe, okopy i budynki żrąc dosłownie wszystko na swojej drodze – zapasy, mundury, nawet hełmy kevlarowe i kąsając żołnierzy – donoszą ukraińscy wolontariusze z Donbasu.
Jeden z nich opublikował na Facebooku zdjęcie całej góry zabitych myszy. “Tyle utłukł jeden tylko żołnierz w ciągu zaledwie trzech godzin” – napisał wolontariusz Jurij Mysiagin.
“Ratujcie, poradźcie nam co robić! Próbowaliśmy już wszystkiego i nic nie pomaga na tę plagę. Potrzebujemy trutek, ale wtedy myszy i szczury zdychają w naszych okopach i ziemiankach. Później przychodzą dzikie psy i koty, zżerają padlinę i same zdychają” – pisze jeden z żołnierzy.
Ukraińska armia próbowała już nawet odstraszać gryzonie ultradźwiękami – nic nie pomogło. “Tam panuje epidemia. Ludzie od tego zaczynają już wariować” – alarmuje wolontariusz.
Wiadomo, że na każdej wojnie gryzoni nie brakuje. Skąd jednak tak nagły i tak masowy ich atak i czemu są takie agresywne? – zastanawiają się żołnierze. Czyżby kolejna tajna broń Putina?
Kresy24.pl



