Reakcja Rosjan na ataki dronów w Moskwie, a szczególnie na podmoskiewską dzielnicę Rublowka, gdzie zagnieździła się elita putinowskiej władzy, rozsierdziła czołowego kremlowskiego propagandystę Władimira Sołowjowa.
Poranny zmasowany nalot dronów na rejon Moskwy i elitarne osiedla na Rublowce 30 maja, zamiast współczucia dla mieszkańców elitarnych osiedli wzbudziły radość wśród zwykłych Rosjan. Nie bacząc na konsekwencje dzielili się swoimi odczuciami podczas transmisji na żywo na czacie internetowym programu Władimira Sołowjowa. Czołowy kremlowski propagandysta po prostu nie spodziewał się tego.
Tak bardzo był wstrząśnięty tym co czytał, że nie przebierał w słowach na antenie i zarzucał Rosjanom egoizm i brak współczucia dla rodaków z Rublowki i Barwichy.
Sołowjow uważa, że talka postawa to zwykła zawiść tych, którzy nie zrobili karier, nie dochrapali się wysokich stanowisk i nie zarobili dużych pieniędzy. Poradził Rosjanom, żeby swoje osobiste ambicje wsadzili w „cztery litery” i pomyśleli lepiej o kraju.
W rosyjskich kanałach TG i w komentarzach do wiadomości o ataku dronów panuje radość z powodu ataków na Moskwę, bo zwykli Rosjanie nie chcą sympatyzować z moskiewską elitą.
„Riebiata, po co wypisujecie takie bzdury? Podoba ci się, że jest atak na Moskwę? To zaczynacie oklaskiwać Ukraińców! Z czego się tak cieszysz? Czy na Rublowce mieszkają ludzie spoza Rosji? Z czego się tak cieszysz? Co wy z siebie robicie? A może nie mamy już jednego kraju, ani jednego narodu?” mówił oburzony Sołowjow.
Przypomnijmy, że 3 maja rano nastąpił zmasowany atak dronów na Moskwę. Na razie nie ma informacji, kto stoi za atakiem. Kijów nie potwierdza swojego udziału.




