Rosyjskie Ministerstwo Przemysłu i Handlu wraz z Ministerstwem Finansów w 2017 roku ruszą z programem elektronicznych kart na żywność – powiedział minister Denis Manturow. Na kartę będzie można zakupić tylko rosyjskie produkty, podało rmf.fm.
Według Manturowa program pomoże biedniejszym, których nie stać na świeże jedzenie, a przy okazji wspomoże rodzimych przedsiębiorców i rolników. Nad strategią pracowano od 2015 roku.
Zamiast wypłaty zasiłków z opieki socjalnej najbiedniejsi Rosjanie będą dostawać właśnie karty, które będą wyglądała prawdopodobnie jak zwykłe karty bankowe. Każdego miesiąca będzie na nią trafiała ustalona kwota, za którą będzie można kupić m.in. mięso, ryby, owoce, warzywa, nabiał, a także nasiona i sadzonki. Kwota się jednak nie kumuluje, więc jeśli ekwiwalent nie zostanie w całości wykorzystany do końca miesiąca to zwyczajnie przepada.
Wylicza się, ze start programu pomocy żywnościowej w 2017 roku będzie kosztował około 140 miliardów rubli.
Nie wiadomo ilu dokładnie ludzi w Rosji miałby objąć system kartkowy, biorąc pod uwagę, że według oficjalnych danych poniżej granicy ubóstwa żyje w tym kraju obecnie ponad 23 mln osób. Realne płace spadają, a ceny poszybowały gwałtownie w górę.
Wielu starszych Rosjan, podobnie zresztą jak i Polaków, pamięta kartki żywnościowe z czasów komunizmu i budzą one jednoznaczne skojarzenia: z biedą i totalnym deficytem produktów w sklepach. Jak teraz przekonać społeczeństwo, że pod rządami Putina ludziom w Rosji żyje się coraz lepiej?
Kresy24.pl

