
Rosja szykuje prowokacje przeciw Polsce i państwom bałtyckim, by sprawdzić spójność NATO – ostrzegł prezydent Litwy, Gitanas Nauseda. Jego wypowiedź cytuje LRT.
“Otrzymaliśmy takie sygnały z naszego wywiadu. Nie wskazują one konkretnego miejsca ani czasu, bo tego po prostu nie da się ustalić. Rosjanie mogli jeszcze nie zakończyć procesu planowania. Ale nam wiadomo jest o samym fakcie przygotowań” – wyjaśnił litewski przywódca.
“Tak. Nie mogę zaprzeczyć, że mamy te informacje i że mówimy o operacjach kinetycznych. Prawdopodobnie nie będą to działania na dużą skalę, ale kierunkowe operacje kinetyczne, z dużym prawdopodobieństwem wymierzone w infrastrukturę krytyczną” – dodał Nauseda.
Poinformował, że w związku z tym zagrożeniem, Litwa wzmacnia ochronę infrastruktury energetycznej i transportowej i szykuje się na szereg możliwych ataków mających zakłócić pracę kluczowych obiektów. “Chodzi szczególnie o obiekty synchronizujące nasz system z kontynentalną europejską siecią energetyczną” – sprecyzował litewski prezydent.
Podobne ostrzeżenie padło tego samego dnia z ust rosyjskiego opozycjonisty, Garri Kasparowa. Wśród potencjalnych celów Moskwy nie wymienił jednak Polski i Litwy. Jego zdaniem, Putin zmierza do coraz bardziej ryzykownych działań, a najbardziej prawdopodobny scenariusz to prowokacja przeciwko jednemu z państw wschodniej flanki NATO – Łotwie lub Estonii.
Moskwa nie musi zaczynać wojny na pełną skalę, by sprawdzić gotowość Sojuszu do wypełniania zobowiązań w zakresie wspólnej obrony. Jeśli Waszyngton nie udzieli pomocy zaatakowanemu państwu, będzie to poważny cios dla wiarygodności NATO – ostrzega Kasparow.
“Putin zawsze eskalował, gdy czuł, że znalazł się w trudnej sytuacji. A najbardziej naturalny sposób eskalacji to prowokacja” – przypomina rosyjski polityk. Zwraca też uwagę na upraszczanie przez Rosję procedur mobilizacyjnych, co zawsze jest ważnym sygnałem szykowania działań militarnych.
“Również w propagandzie Rosji i przemówieniach Putina nie ma ani śladu dążenia do pokoju. Wszystko wskazuje tylko na wojnę” – zauważa rosyjski opozycjonista.




Dodaj swój komentarz