
Wszystkie oszczędności Rosjan i pieniądze przedsiębiorstw w bankach muszą zostać natychmiast skonfiskowane – ogłosił szef rosyjskiej Partii Komunistycznej, Giennadij Ziuganow. Jego zdaniem, oszczędności w bankach “marnują się”, a przecież można je przeznaczyć na wojnę, czyli “zainwestować w zwycięstwo”.
Chodzi o 67 bilionów rubli należących do obywateli i 63 biliony na rachunkach przedsiębiorstw. To razem 130 bilionów, czyli 1,75 biliona dolarów – 3 razy więcej, niż wynosi budżet Rosji. Zdaniem przywódcy komunistów, trzeba je zabrać “spokojnie i szybko”.
Jest oczywiste, że sam z siebie Ziuganow nie wyskoczyłby z pomysłem typu “zabierzmy ludziom wszystkie pieniądze”. W ten sposób – jego ustami – Kreml testuje po prostu reakcję ludności. Jeśli wzburzenie będzie tylko umiarkowane, to z czasem pojawią się kolejne takie wezwania i władza stopniowo zacznie oswajać obywateli z faktem, że ich pieniądze już wkrótce nie będą ich.
No chyba, że przerażona ludność i firmy zaczną na gwałt wycofywać wkłady. Ale na to Kreml już dawno ma sposób: wprowadza się w bankach czasowe blokady wycofania środków lub drastycznie ogranicza kwotę, którą można jednorazowo podjąć. Zawsze też można ogłosić “poważną awarię systemu” i nic nie wypłacać do czasu konfiskaty.
Jeśli do tego dojdzie, to Putin może liczyć na dodatkowy bonus: pozbawieni środków ludzie, nie mając już nic do stracenia oprócz życia, będą o wiele bardziej skłonni ryzykować i jechać na wojnę, “żeby się odkuć”, albo przynajmniej mieć na jedzenie.
A co z przedsiębiorstwami? Przecież zbankrutują? Niekoniecznie. Maszyny, technologie i surowce nie znikną. Po prostu w następnej kolejności je także się znacjonalizuje, przestawiając całą gospodarkę na tryb wojenny. A biedni ludzie będą gotowi pracować w nich dalej nawet za ćwierć dotychczasowej pensji.

Dodaj swój komentarz