
Fot: A. Kazakow / służba prasowa Kremla
Putin zwabił Łukaszenkę na Wałdaj i tam próbował na nim wymóc dołączenie Białorusi do wojny – twierdzi białoruski opozycyjny publicysta, Siergiej Czałyj w TV Belsat.
W dodatku Putin zaskoczył białoruskiego dyktatora, który liczył na rozmowę w cztery oczy, a tymczasem niespodziewanie pojawił się tam także rosyjski premier Michaił Miszustin. Wystąpił tam niczym lekarz Gestapo, który w czasie przesłuchania spokojnie i metodycznie rozkłada obok przerażonej ofiary swoje narzędzia tortur – zauważa politolog.
To właśnie rolą Miszustina było wyjaśnienie Łukaszence: “Sasza, czy rozumiesz, co się z tobą stanie, jeśli nie zgodzisz się na to, o co cię prosimy? Pamiętasz, Sasza, jak się cieszyłeś, że rozmieściliśmy u ciebie broń jądrową? Jak mówiłeś, że to praktycznie twoje, że jakby co, to razem naciśniemy guzik? Jak zapewniałeś, że jesteś z nami? No cóż, nadszedł twój czas, Sasza”.
Czałyj uważa, że ocenianie logiki działań Putina w kategoriach racjonalności to bzdura. “Ci sami eksperci, którzy kiedyś twierdzili, że Putin nie zaatakuje Ukrainy, bo to nierozsądne i nieracjonalne, teraz twierdzą, że żądanie przyłączenia się Białorusi do tej wojny też jest nieracjonalne. Że te 50 tysięcy słabo wyszkolonych żołnierzy niczego nie zmieni” – zauważa analityk.
“Ale jeśli weźmiemy pod uwagę miesięczną liczbę ofiar w armii rosyjskiej – obecnie 30 tysięcy – to ten “białoruski biomateriał” mógłby wystarczyć na prawie dwa miesiące. I w dodatku nie trzeba tym żołnierzom płacić po 30 tysięcy dolarów miesięcznie, jak swoim. A wrzucanie po 30 tysięcy Rosjan co miesiąc do pieca to niby jest racjonalne?” – pyta publicysta.
Jego zdaniem, Łukaszenka sam zapędził się w kozi róg, gdy jego “pakt z diabłem” przestał iść zgodnie z planem i trzeba ponieść ofiarę. “I do tej ofiary był właśnie zmuszany na Wałdaju. A jeśli po spotkaniu Putin mówi, że ‘Łukaszenka nie panikuje’, to znaczy, że jest dokładnie odwrotnie. I scenariusz eskalacji z jego udziałem, może nawet jądrowej, jest rozważany” – ostrzega Czałyj.




Dodaj swój komentarz