
Jak można tak perfidnie żartować z kosołapca?
Kosmaty pewnie niejedno już widział w swoim niedźwiedzim życiu. Ale tym razem przeżył głęboki szok, gdy nagle – ni stąd, ni zowąd – wyrósł mu przed samą paszczą groźny konkurent.
Co robi niedźwiedź w takiej sytuacji? Raczej nie myśli o poprawieniu sobie fryzury czy makijażu przed lustrem, ani nie stroi do siebie głupich min. Można powiedzieć, że mamy tu do czynienia z przypadkiem niedźwiedzia zbaraniałego. Ale tylko w pierwszej chwili…
O wiele bardziej godnie zachował się w tej samej sytuacji trzy lata temu jego kolega. Ten także był zaskoczony i nieufny, co zrozumiałe. Ale zamiast natychmiast przechodzić w tryb: totalna destrukcja, podszedł do sprawy o wiele bardziej badawczo:
Jakże to ludzkie. Terry Pratchett zauważył kiedyś, że pierwotni ludzie dzielili się na tych, którzy słysząc groźny pomruk w krzakach odruchowo rzucali się do ucieczki i na tych, którzy mówili: ojej, tam jest coś wielkiego i prążkowanego, chodźmy zobaczyć co to takiego.
Ewolucyjnie przetrwali, niestety, głównie potomkowie tych pierwszych. Ale to tylko ci drudzy – choć mocno zdziesiątkowani – badali nowe rzeczy i przyczyniali się do postępu. I tak jest do dziś. Nie wiemy, czy w przypadku niedźwiedzi można mówić o postępie, ale widać, że co miś to inny charakter.

Dodaj swój komentarz