• Ukraina
  • Białoruś
  • Rosja
  • Litwa
  • Region Bałtyku
  • Azja i Zakaukazie
  • Na Świecie
  • Historia i Wspomnienia
  • Kultura
  • Podróże po Kresach
  • Wyszukiwarka Kresowa
  • Kalendarium Kresów
    • Styczeń w Historii Kresów
    • Luty w Historii Kresów
    • Marzec w Historii Kresów
    • Kwiecień w Historii Kresów
    • Maj w Historii Kresów
    • Czerwiec w Historii Kresów
    • Lipiec w Historii Kresów
    • Sierpień w Historii Kresów
    • Wrzesień w Historii Kresów
    • Październik w Historii Kresów
    • Listopad w Historii Kresów
    • Grudzień w Historii Kresów
  • Polacy na Wschodzie
  • Biblioteka Kresowa
  • Kuchnia Kresowa
Kresy24.pl
Kresy24.pl
  • Ukraina
  • Białoruś
  • Rosja
  • Litwa
  • Region Bałtyku
  • Azja i Zakaukazie
  • Na Świecie
  • Historia i Wspomnienia
  • Kultura
  • Podróże po Kresach
  • Wyszukiwarka Kresowa
  • Kalendarium Kresów
    • Styczeń w Historii Kresów
    • Luty w Historii Kresów
    • Marzec w Historii Kresów
    • Kwiecień w Historii Kresów
    • Maj w Historii Kresów
    • Czerwiec w Historii Kresów
    • Lipiec w Historii Kresów
    • Sierpień w Historii Kresów
    • Wrzesień w Historii Kresów
    • Październik w Historii Kresów
    • Listopad w Historii Kresów
    • Grudzień w Historii Kresów
  • Polacy na Wschodzie
  • Biblioteka Kresowa
  • Kuchnia Kresowa
Home
Historia i Wspomnienia

Naliboczanie – praca przymusowa w III Rzeszy (1943-45)

24 lip 2012

Naliboczanie w Niemczech – 1945 r. Od lewej: Jan Adamcewicz, Felicja, Maria, wujek “Wacia”, Józef Grygorcewicz, jego żona Urszula, Józef Adamcewicz, Michał Adamcewicz, Serafin – mąż Marysi. Siedzą: Maria Chilicka, Michał, Czesiu, Marysia. Prawa zastrzeżone.

Relacja z rozmowy z Naliboczanką, Panią Marią Chilicką, z 27.01.2010 r.

Naliboczanie na przymusowych robotach w III Rzeszy w 1943 r. Janina, Faustyna, Felicja, Maria Chilicka, Helena, Jadwiga, Urszula – trzyma Czesia, wujek “Wacia” – trzyma Marysię. Prawa zastrzeżone

W sierpniu 1943 r. Niemcy spacyfikowli i spalili nasze miasteczko Naliboki. Mieszkańców załadowali do wagonów towarowych na stacji kolejowej w Stołpcach nad Niemnem i przewieźli do Białegostoku. Przeprowadzili tam swego rodzaju „badania lekarskie” – badania płuc, dezynfekcję oraz porobili zdjęcia, jak mówili – do dowodów osobistych. Mnie z siostrą Józią odłączyli od rodziny, a ojca Józefa l. 52, mamę Olimpię l.48, siostry: Józię l.13 i Janinę l.10 oraz braci Wincentego l.8 i Stanisława l.6 pozostawili na miejscu. W obozie pracy przymusowej w Białymstoku rodzina przebywała cztery miesiące. Ojca zatrudnili w młynie, a mamę i rodzeństwo przy pracach polowych. Późną jesienią pozwolili wrócić do spalonego miasteczka.

Siostra Józia chciała zostać z rodzicami i dlatego zastąpiła ją siostra Jadzia, z którą pojechałam na roboty przymusowe do Rzeszy Niemieckiej. Niemcy nie zorientowali się w zamianie. Jechaliśmy z rodziną wujka Wacława Grygorcewicza „Wacia”, z jego żoną Urszulą i z dziećmi – z córkami Janiną i Marysią oraz synkiem Czesiem. Jechały z nami ciocia Faustyna – najstarsza siostra mamy oraz ciocie Felicja i Helena, a także mój rówieśnik Arkadiusz Makarewicz.

Po dojechaniu do miasta Cottbus, przez Berlin, przywieźli nas do Dortmundu. Tam odbyła się „druga selekcja”, badania lekarskie i dezynfekcja. Poszczególne rodziny kierowali do różnych miejscowości i do różnych zajęć. Jednych do przemysłu a innych do rolnictwa. Nas skierowali do pracy w przemyśle, do miejscowości Badenhausen w Westfalii.

Znaleźliśmy się wśród jeńców wojennych i przymusowych robotników z różnych krajów. Byliśmy w jednym obozie z Rosjanami i Ukraińcami. Rosjan było najwięcej – co najmniej kilka lub kilkanaście baraków. Polacy i Ukraińcy zajmowali po jednym baraku. Włosi, Holendrzy, Belgowie mieszkali w miasteczku. Rosjanie nosili plakietkę z napisem „OST”, a my z literą „P”. Pewnego razu, kiedy była otwarta brama obozu, Niemcy zastrzelili Rosjanina, który wyszedł na zewnątrz i na polu chciał nazbierać ziemniaków. Mówiłam po rosyjsku i miałam dobre relacje z Rosjanami. Kiedyś jeden z nadzorujących nas Niemców dziwił się, że noszę literę „P” i rozmawiam z Rosjanami.

Pracowaliśmy w fabryce Weserhutta przy produkcji dział przeciwlotniczych i czołgów. Najpierw pracowałam na ślusarni – oczyszczałam części metalowe, później byłam suwnicową i obsługiwałam windę. Pracowałam przeważnie w nocy. W czasie pracy zachorowałam na jaskrę. Dla zachowania w tajemnicy prawdziwej produkcji w fabryce Niemcy informowali, że produkują maszyny do kopania i pogłębiania rowów. Siostra Jadzia pracowała na innym dziale, na szlifierce, przy produkcji pocisków. Udało się jej uciec i dojechać do Monachium, chciała dotrzeć do syna, który był w przymusowym obozie pracy w Linzu. Niemcy złapali ją i przez rok przetrzymywali w więzieniu w Monachium.

W holu prowadzącym do fabrycznej hali Niemcy zawiesili na ścianie duży czarno-biały plakat. Na tle narysowanego lasu leżeli zabici niemieccy żołnierze Wehrmachtu. Napis głosił: „Banditen – Naliboki!”

Żywiono nas w stołówce, która znajdowała się na terenie fabryki. Jadaliśmy przeważnie zupy – lury z brukwi, ognichy i szpinaku. Raz na Wielkanoc zupa była z buraczkami i ziemniakami. Do zupy dawali po kromce chleba z margaryną. Na kolację zawsze dawali zupę, a w baraku – kromkę chleba z margaryną, która miała być na śniadanie i którą każdy od razu zjadał. Śniadań nie było – do pracy chodziliśmy głodni. W obozie nie wolno było posiadać noży ani innych ostrych narzędzi. Niemcy zgodzili się, aby ciocia Urszula mogła karmić w godzinach pracy swojego synka Czesia, który przebywał w obozowym baraku.

Na przełomie 1944/45 roku samoloty alianckie często bombardowały obóz. Zginęło wielu przymusowych robotników – najwięcej Rosjan i Polaków. Wszystkich wrzucono do ogromnego dołu i anonimowo zakopano. Niemcy nie postawili tam krzyża, nawet dzisiaj mogłabym wskazać to miejsce. Wiele bomb zapalających nie wybuchało. Musieliśmy wszystkie zbierać do koszy i wrzucać do jeziorka. W czasie nalotów, ale w innym obozie pracy, zginęła siostra mojego ojca Olimpia Orciuch.

Niemcy aresztowali wujka „Wacię” i wywieźli do obozu koncentracyjnego w Buchenwaldzie. W Nalibokach wujek należał do AK i dlatego Niemcy prowadzili śledztwo, które miało im odpowiedzieć na pytanie, kto zabijał niemieckich żołnierzy w Puszczy Nalibockiej? W podobnej sytuacji było wielu młodych Naliboczan, których wywieziono na roboty przymusowe. Autor książki „Żywe echa” Wacław Nowicki był w takiej samej sytuacji i na stronie 232 napisał o „Waci”.

Wyzwolili nas żołnierze amerykańscy, którzy przewieźli wszystkich robotników przymusowych w rejon przygraniczny z Holandią. Zamieszkaliśmy w wiosce Frasel, którą z amerykańskiego rozkazu Niemcy musieli opuścić. Inni jeńcy zamieszkali w wioskach Sornik i Prest w rejonie miasta Wesel. Już po wojnie w Osnabruck siostra Jadzia wyszła za mąż za Polaka – spadochroniarza z Anglii, ja wróciłam do Polski, a długo oczekiwany przez rodzinę wujek „Wacia” pojechał do Australii. Na przymusowych robotach niewolniczych w Trzeciej Rzeszy Niemieckiej przebywaliśmy 20 miesięcy. Nie mogliśmy wrócić do naszego rodzinnego miasteczka Naliboki i do Puszczy Nalibockiej, pozostała pamięć!

Archiwum…, dziękuje p. Mariuszowi Łojko, za ocalenie artykułu!

Stanisław Karlik

< Idź pod prąd Zobacz inny >
Ważne? Ciekawe? Podaj dalej:

Nie przegap w tym temacie:

K24Zbrodnia w Chatyniu K24Tadeusz Karlik z Łancew Ługa Romek Karpiński – polski partyzant z IwieńcaRomek Karpiński – polski partyzant z Iwieńca
  • Tagi
  • Berlin
  • Białystok
  • Chilicka
  • Chilicki
  • Grygorcewicz
  • historia
  • historia Kresów Wschodnich
  • Kresy Wschodnie
  • Monachium
  • Naliboki
  • Niemen
  • Nowicki
  • Polacy na Białorusi
  • Polacy na Kresach
  • Puszcza Nalibocka
  • Stołpce
Sekcja komentarzy tymczasowo niedostępna

W związku z przygotowaniami do uruchomienia platformy wsparcia portalu Kresy24.pl oraz walką z zalewem toksycznych treści, możliwość komentowania została czasowo zawieszona. Już wkrótce przywrócimy sekcję komentarzy w nowej, kulturalnej formule – jako przestrzeń dostępną wyłącznie dla naszych stałych Czytelników i Patronów wspierających utrzymanie redakcji.

Najnowsze wiadomości
Dugin: Nie będzie Moskwy, ani Petersburga! Koniec

Dugin: Nie będzie Moskwy, ani Petersburga! Koniec

Ludzkie hieny plądrują groby ofiar Wołynia! Lider PiS alarmuje

Ludzkie hieny plądrują groby ofiar Wołynia! Lider PiS alarmuje

Krym wasz? To pewnie i te fury pod drodze? (WIDEO)

Krym wasz? To pewnie i te fury pod drodze? (WIDEO)

Stało się! Moskwa stanęła (WIDEO)

Stało się! Moskwa stanęła (WIDEO)

Władze szykują ewakuację z kraju najcenniejszych zabytków

Władze szykują ewakuację z kraju najcenniejszych zabytków

Kość niezgody w różowej zupie. Czyj jest chłodnik?

Kość niezgody w różowej zupie. Czyj jest chłodnik?

Sabalenka nie wytrzymała. Dumę Białorusinów zapytano o Łukaszenkę

Sabalenka nie wytrzymała. Dumę Białorusinów zapytano o Łukaszenkę

Od 1 września zmiany w programie szkolnym – pod kątem wojny

Od 1 września zmiany w programie szkolnym – pod kątem wojny

„Wściekły patriota” podał scenariusz upadku Rosji

„Wściekły patriota” podał scenariusz upadku Rosji

Szczątki przywódcy OUN z honorami witane w Kijowie

Szczątki przywódcy OUN z honorami witane w Kijowie

Niemcy już to robią Ukraińcom

Niemcy już to robią Ukraińcom

Kolejny Kennedy na celowniku Moskwy. Syn ministra USA walczył za Ukrainę

Kolejny Kennedy na celowniku Moskwy. Syn ministra USA walczył za Ukrainę

ABW schwytała killera z Rosji! Miał zabić...

ABW schwytała killera z Rosji! Miał zabić...

Owczy boom na "białoruskie Alpy"! Owce w rozpaczy (WIDEO)

Owczy boom na "białoruskie Alpy"! Owce w rozpaczy (WIDEO)

Pomruk gniewu na widok Putina: Won z naszej wyspy!

Pomruk gniewu na widok Putina: Won z naszej wyspy!

Białoruś. Czarny dym nad Homlem

Białoruś. Czarny dym nad Homlem

Kijem w Polskę czy marchewką? Zełenski ma pomysł

Kijem w Polskę czy marchewką? Zełenski ma pomysł

Ukraiński kapitan-zdrajca wyleciał w powietrze!

Ukraiński kapitan-zdrajca wyleciał w powietrze!

Projekt finansowany ze środków MSZ
Zmień ustawienia cookies
© Kresy24.pl 2026. Wszelkie Prawa Zastrzeżone. O nas i Kontakt | Polityka prywatności
Produkcja: Fundacja Wolność i Demokracja