– Początkowo dom wyglądał sympatycznie, wnuczka porównała go nawet z bajkowym zamkiem. Ale kiedy z za płotu zaczęły sterczeć czarne ręce, a na dachu pojawiły się diabły i czaszki, powiało grozą. Teraz nie chodzę tamtędy z wnuczką” – opowiada mieszkanka podmińskiej Ratomki, Maria Nikołajewna.
Kobieta zastanawia się, co kierowała właścicielem, który zamówił tak potworny projekt? Może miało być oryginalnie? No i jest. Pewnie ktoś docenia fantazję gospodarza, ale większość mieszkańców osady ma gęsią skórkę przechodząc nieopodal, nawet w dzień. Najgorzej jest w nocy, ten dom naprawdę wygląda jak z horroru. Czarne czaszki na kopule, wystające z murów ręce i diaboliczne postaci na dachu.
“Gdy zapada zmrok diabły na dachu zaczynają świecić, jeden czort wpatruje się dokładnie w moje okno” – opowiada pani Marii.
“Zrobiłam zdjęcia domu telefonem, pokazałem kolegom w pracy, a potem szybko skasowałam wszystko, żeby w pamięci komórki te diabły się nie zachowały”.
Właścicielem tej mrocznej rezydencji jest miejscowy biznesmen. Nie sądził chyba, że efekt będzie tak diaboliczny, bo w domu nie zamieszkał, wyjechał zanim budowa została ukończona.
Kresy24.pl/tut.by/AB
