
Maia Sandu w Irpieniu. Fot: facebook.com/presedinte.md
Szef tzw. MSZ rosyjskiej strefy okupacyjnej w Mołdawii zwanej Naddniestrze stwierdził, że „wektor Naddniestrza jest niezmienny” – o uznanie “niepodległości” i włączenie do Rosji.
Witalij Ignatiew powiedział , że zamierza dążyć do niepodległości z późniejszym przystąpieniem do Rosji.
Według Ignatiewa „wektor Naddniestrza przez lata istnienia republiki pozostaje niezmienny”, co znajduje odzwierciedlenie w wynikach referendum z września 2006 r.: wtedy, według oficjalnych danych 97% uczestników głosowało za “niepodległością” i przystąpieniem do Rosji.
Ignatiew dodał, że władze Naddniestrza będą działać „pragmatycznie i szczerze” i nie będą podejmować decyzji „na szkodę pół miliona mieszkańców kraju”.
Tymczasem przedstawiciel MSZ Rosji Aleksiej Poliszczuk zagroził władzom Mołdawii możliwością wybuchu konfliktu w Naddniestrzu . Zapowiedział, że w sytuacji podjęcia przez Kiszyniów handlowej blokady tetego kontrolowanego przez Rosję od I polowy lat 90. terytorium, Moskwa „nie pozostanie obojętna”.
Poliszczuk uprzedził, że do „bezpośredniego konfliktu i napięć” może dojść również wtedy, gdy Mołdawia będzie próbowała zdyskredytować tzw. misję pokojową w Naddniestrzu.
Na początku maja szef Naddniestrza Wadim Krasnasielski powiedział, że należy je uznać nie militarnie, ale pokojowo, „przy stole negocjacyjnym, w dialogu”. Zaznaczył, że nikt nie potrzebuje konfliktu zbrojnego, ludność Naddniestrza „wie, czym jest wojna i ceni pokój”.
Mołdawski minister obrony Anatolie Nosatii stwierdził, że „Naddniestrze stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa w Europie” ze względu na dużą liczbę uzbrojonych mieszkańców. Oszacował, że w tej części Mołdawii zamieszkałej przez 400 tys. osób, pod bronią znajduje się 1,4 tys. ludzi wchodzących w skład rozmaitych formacji mundurowych. Są tam też regularnie wojna rosyjskie, według propagandy rosyjskiej jako „siły pokojowe”, również do pilnowania posowieckiego składu amunicji.
1400 to niewielki kontyngent i nie wiadomo jak miałby wyglądać rosyjski atak na Mołdawię, skoro rosyjscy okupanci nie są w stanie podbić ukraińskiego wybrzeża Morza Czarnego i niedawno uciekli z Wyspy Węży leżącej strategicznie pomiędzy Ukrainą i Rumunią a w pobliżu Mołdawii. Z drugiej strony, Mołdawia ma słabe siły zbrojne, po latach niedoinwestowania przez prorosyjskie władze kraju.
ba za nashaniva.com



Dodaj swój komentarz