
Fot: belta.by
28 stycznia Aleksander Łukaszenka w orędziu do białoruskiego narodu i Zgromadzenie Narodowego po raz kolejny powtórzył brednie, pochodzące rzekomo z zeznań polskiego derertera Emila Czeczki. Białoruski dyktator oświadczył, że Polacy rozstrzelali „setki tysięcy migrantów”, którzy próbowali przedostać się do UE przez granicę z Białorusią.
„Zbiegły żołnierz opowiadał straszne rzeczy. Wkrótce przedstawimy je bardziej szczegółowo. Te dranie zorganizowały polowanie na ludzi, polowanie! Biegali po lasach i strzelali. Setki, setki tysięcy ludzi, którzy szukali szczęścia w Europie, gdzie zostali zaproszeni, rozstrzelano w lasach i zakopano w grobach. Czy to nie faszyzm?!” – pytał retorycznie Łukaszenka.
Białoruskie media zwracają uwagę, że już wcześniej propagandyści twierdzili, że Emil Czeczko miał mówić o setkach migrantów zabitych na granicy. Wśród rzekomych ofiar polskich siepaczy milei być też wolontariusze pomagający imigrantom. Tymczasem żadna organizacja wolontariacka nie zgłosiła zniknięcia swoich członków.
Łukszenka wyjaśnił też, co miał na myśli szef Białoruskiego Komitetu Granicznego Anatolij Łappo. Kilka dni temu stwierdził on, że strona polska rzekomo planuje porwanie białoruskiego funkcjonariusza straży granicznej.
„Zdajemy sobie sprawę ze specyfiki oddziaływania hybrydowego i rozumiemy, że ten incydent nie jest ostatnim. Aby wydostać (z Białorusi) tego zbiegłego polskiego żołnierza (Czeczko), Polacy postawili wojskowym zadanie schwytania naszego pogranicznika w celu wymiany. Ostrzegałem już straż graniczną, że nie będzie żadnej wymiany” – powiedział Łukaszenka.
Przypomnimy, zgodnie z oficjalnym przekazem łukaszystów, w krytycznych momentach kryzysu migracyjnego na Białorusi było około 7 tysięcy migrantów .
Dwa dni temu Aleksander Łukaszenka zapowiedział, że wkrótce rozpocznie się kolejna fala migracji.
oprac. ba za belta.by/reform.by



