
Aleksander Łukaszenka i Władimir Putin Fot: Kremlin.ru
Czy Aleksander Łukaszenka został zesłany do obwodu twerskiego Federacji Rosyjskiej? – pytają białoruskie media niezależne. Od piątku nic nie wiadomo o losie białoruskiego dyktatora.
Ostatnie doniesienia dotyczyły oficjalnej części spotkania z Wladimirem Putinem w jego rezydencji, gdzie obaj dyktatorzy wymieniali się demonstracyjnymi spostrzeżeniami, mającymi potwierdzić przełomowy charakter spotkania.
— Jakbym mógł się nie zgodzić! – wykrzyknął Łukaszenka w odpowiedzi na słowa Putina, który podziękował mu za wizytę.
Jak poinforował portal Reform.by, Boeing 737-800 o numerze pokładowym EW-001PA, którym Łukaszenka poleciał do Moskwy na spotkanie z Władimirem Putinem, w sobotę o godzinie 14:02 czasu moskiewskiego wystartował ze stołecznego lotniska Wnukowo i wylądował w obwodzie twerskim Federacji Rosyjskiej, świadczą o tym dane z serwisu radarbox.com.
Nie jest jeszcze jasne, czy na pokładzie był sam Aleksander Łukaszenka, czy też samolot poleciał w okolice Tweru bez „pierwszego” pasażera na pokładzie, zauważa Nasza Niva.
Być może Łukaszenka pojechał z Putinem do rezydencji na Wałdaju. Nie wiadomo tylko, czy pancerrnym pociągiem prezydenta Rosji, czy osobno.
„Nie było żadnych doniesień o powrocie Łukaszenki z Rosji, a teraz okazuje się, że samolot władcy niespodziewanie wylądował w obwodzie twerskim. Jak można to skomentować? Dobrze, że nie na Syberii!” – powiedział politolog Alexander Fridman.
oprac.ba za nashaniva.com


