
Fot: Pul Pierwogo
Aleksander Łukaszenka powiedział, że białoruska armia nie wzięła dotąd udziału w rosyjskiej wojnie na Ukrainie i nie ma takich planów, bo gdyby Białoruś interweniowała, byłby to prezent dla Zachodu.
Słowa dyktatora cytuje kanał w Telegramie administrowany przez jego rzeczniczkę.
„Białoruska armia nie brała żadnego udziału w tej operacji i nie zamierza tego robić. Nasze siły chronią jedynie granicę od Brześcia do Mozyrza” – powiedział.
Według Łukaszenki, Zachód popycha Białoruś do wojny nakładając sankcje gospodarcze i finansowe;
„Wojna hybrydowa, prowadzona przeciwko Białorusi, a zwłaszcza sankcje gospodarcze i finansowe, będzie trwała. Wycelowali w nas na mur-beton, do czasu aż – jak im się zdaje – nie rozprawią się z nami. Rozmawiałem dziś o tym 2 godziny z Putinem. Musicie zrozumieć. Oni (Zachód) nas popychają do wojny na Ukrainie, gdzie na nas nikt nie czeka. Gdybyśmy tylko teraz interweniowali w tym konflikcie, gdzie nie jesteśmy mile widziani, byłby to dla nich prezent” – powiedział.
Jak informowaliśmy, oficerowie ukraińskiego wywiadu ostrzegli, że Rosja i Białoruś mogą uciec się do prowokacji, aby usprawiedliwić inwazję wojsk białoruskich na terytorium Ukrainy.
Wywiad informuje, że około 300 białoruskich czołgów pojawiło się w pobliżu granicy białorusko-ukraińskiej. Konwój nie przekroczył jeszcze granicy i czeka na trasie Pińsk – Iwanowo – Drahiczyn (ok. 30 km od granicy).
1 marca dowództwo operacyjne poinformowało, że wojska białoruskie od trzech dni przebywają na terenie obwodu czernihowskiego. Pojawiły się również doniesienia, że żołnierze nie chcą iść w głąb Ukrainy.
1 marca samozwańczy prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka uzasadniał inwazję Rosji na Ukrainę na tle mapy Ukrainy i zapewnił, że Białoruś nie jest stroną w konflikcie. Stwierdził również, że Białoruś nie zamierza brać udziału w wojnie Rosji z Ukrainą.
oprac.. ba za pravda.com.ua

