– We wtorek z centrum ratunkowego w Noginie wyjedzie kolejna kolumna samochodowa z ładunkiem humanitarnym dla mieszkańców obwodów donieckiego i ługańskiego. To tylko część kolumny do Donbasu, która zostanie sformowana w obwodzie rostowskim – napisało na swojej stronie rosyjskie Ministerstwo ds. Sytuacji Nadzwyczajnych.
Nowy transport wyjechał zaledwie kilka po tym, gdy zawartością poprzednich 11 konwojów na poważnie zainteresowała się Organizacja Narodów Zjednoczonych. Specjalna agencja ONZ ds. kwestii humanitarnych zwróciła się do rosyjskich władz o udostępnienie szczegółowych specyfikacji ładunków zawiezionych do Donbasu.
Władze Ukrainy niejednokrotnie alarmowały, że wszystkie tzw. konwoje humanitarne stanowią jedynie wsparcie dla ugrupowań zbrojnych. Rosyjskie ciężarówki zaopatrują je w broń, amunicję i prowiant. W powrotnej drodze wywożą wyposażenie ukraińskich zakładów przemysłowych oraz ciała zabitych rosyjskich żołnierzy.
Tymczasem „pomoc” dociera na opanowane przez separatystów tereny nie tylko w ciężarówkach. Często wjeżdża na własnych kołach, a nawet – gąsienicach. Pod koniec ub. tygodnia działająca w Donbasie misja obserwacyjna OBWE natrafiła w tzw. Donieckiej Republice Ludowej na czołgi T-80. Sześć takich maszyn bez znaków rozpoznawczych zauważono na szosie niedaleko Makiejewki, gdy jechały na zachód. Wcześniej „armie DRL i ŁRL” takiego sprzętu nie miały – informuje misja w swoim najnowszym sprawozdaniu.
Jednak rosyjscy eksperci mówią, że obserwatorzy mogli się pomylić. – Bez dokumentacji foto i wideo dość trudno jest mówić o tym, że armia DRL ma T-80. Wcześniej czołgi tego typu nie były zauważone w strefie działań zbrojnych po żadnej ze stron – uważa komentator portalu lenta.ru, płk. Wiktor Murachowski. – Człowiek nieprzygotowany, nieobeznany z radzieckim sprzętem pancernym łatwo może pomylić T-80, szczególnie w wersji T-80 UD produkcji ukraińskiej z czołgiem T-64 późniejszych modyfikacji.
Kresy24.pl
