
Założyciel PFW „Wagner” Jewgienij Prigożyn. Fot: “Concord” / Serwis prasowy TASS
Szef Grupy Wagnera Jewgienij Prigożyn przyznał się do ciężkich strat najemników w wojnie z Ukrainą.
Właściciel prywatnej firmy wojskowej „Wagner” Jewgienij Prigożyn zapowiedział rychły koniec swojej prywatnej armii, potwierdzając tym samym ciężkie straty „wagnerowców” w wojnie z Ukrainą.
W rozmowie z rosyjskim „korespondentem wojennym” Siemionem Pegowem po raz kolejny uskarżał się na brak amunicji dla swoich najemników;
– A teraz co dotyczy potrzeb pocisków na froncie i tego, czego chcemy. Dziś dochodzimy do wniosku, że prywatna firma wojskowa „Wagner” dobiega końca, „Wagner” w krótkim czasie przestanie istnieć. Przejdziemy do historii” – powiedział Prigożyn.
Reagując na uwagę Pegowa, że taka wypowiedź demoralizuje Rosjan, opiekun „wagnerowców” obiecał powtórzyć to jeszcze raz.
– Zrobię to jeszcze raz, później. Teraz o amunicji, a potem o PFW ‘Wagner’ – powiedział w opublikowanym fragmencie wywiadu.
Wcześniej Prigożyn skarżył się, że władze Rosji zdecydowały się na tworzenie nowych prywatnych firm wojskowych zamiast wzmacniania „wagnerowców”. Wskazał na mówił o PFW Potok, utworzonej pod kierownictwem Gazpromu. Zdaniem Prigożyna rosyjskie elity będą wykorzystywały takie prywatne armie w przyszłej walce o schedę po Putinie.
W marcu amerykański Instytut Badań nad Wojną wskazywał, że w najbliższych tygodniach Prigożyn straci najemników rekrutowanych w rosyjskich łagrach, ponieważ odsłużą oni sześć miesięcy, co było warunkiem ułaskawienia tych rosyjskich więźniów, którzy zdecydowali się walczyć na Ukrainie w szeregach prywatnej firmy wojskowej „Wagner”.
ba za dialog.ua



