Opublikowanie przez rosyjską gazetę “Izwiestia” rzekomego pisma amerykańskiego Departamentu Stanu do rosyjskiego działacza LGBT Nikołaja Aleksiejewa dostarczyło internautom dużo radości.
Przypomnijmy, że – jak pisaliśmy wcześniej – list ten, który według rosyjskiej gazety został zdobyty przez hakerów, ma dowodzić, iż amerykańskie służby zlecają rosyjskim działaczom LGBT kompromitowanie “przodujących rosyjskich urzędników” poprzez publiczne ujawnianie, że ci są gejami.
Największy ubaw po publikacji listu mieli amerykańscy dyplomaci z ambasady w Moskwie, którzy wzięli długopisy do rąk i poprawili w nim wszystkie błędy językowe, ortograficzne i gramatyczne. Najbardziej rozbrajający był jednak rzekomy adres mailowy Departamentu Stanu na… Gmailu.
Tak to wyglądało po ich poprawkach:
“Drogie Izwiestia, następnym razem jak będziecie wykorzystywać fałszywe listy, prześlijcie je najpierw nam – chętnie pomożemy wam poprawić wszystkie błędy. Szczerze Wam oddany – Departament Stanu” – dopisali amerykańscy dyplomaci po rosyjsku (bez błędów) i zamieścili całość w Internecie.
Cóż, najwyraźniej w rosyjskich służbach i redakcjach nadal pracuje wielu towarzyszy, którzy języka angielskiego uczyli się w trybie przyspieszonym na wieczorowych kursach partyjnych…
Kresy24.pl

