Władze Donieckiej Republiki Ludowej wydaliły grupę rosyjskich najemników z tzw. Interbrygad, czyli narodowo-bolszewickich bojówek Eduarda Limonowa, które od samego początku rebelii walczyły po stronie separatystów w Donbasie.
Wcześniej służby DNR aresztowały ludzi Limonowa w czasie 1-majowego wiecu pod pomnikiem Lenina i osadziły w kazamatach w Doniecku. Po dwóch tygodniach przesłuchań i rewizji w biurach narodowych bolszewików, w końcu odstawiono ich do rosyjskiej granicy i zabroniono wracać.
Na odchodnym DNR-owcy wyjaśnili “limonowcom”, że nie potrzebują u siebie kolejnej partii politycznej. “Porównali nas do ukraińskiego Prawego Sektora i powiedzieli, że wystarczy im trzech własnych partii politycznych” – skarży się jeden z wydalonych. W ślad za swoimi dowódcami z Donbasu mają także wyjechać szeregowi żołnierze komunistycznych Interbrygad.
Wściekły Limonow wystosował w tej sprawie list do przywódcy DNR Aleksandra Zacharczenki domagając się pozostawienia jego ludzi w Donbasie. Okazało się jednak, że polecenie wydalenia rosyjskich najemników przyszło z samej Moskwy – od głównego doradcy Putina Władysława Surkowa. Zresztą i sam Zacharczenko miał z nimi od dawna na pieńku.
Nie pomogły więc argumenty Limonowa, że jego ludzie uczestniczyli w rebelii od samego początku, że to w zasadzie oni ją rozpoczęli, a wielu z nich zginęło walcząc w szeregach DNR. Mimo tych zasług 2-tysięczne bolszewickie Interbrygady idą więc w rozsypkę, a ich biura w Doniecku pozamykano. “Surkow intryguje przeciwko nam, a dla Zacharczenki wsparcie Kremla jest ważniejsze niż nasza pomoc” – przyznaje Limonow.
Przypomnijmy, że jednym z członków Interbrygad był Benes Ajo, czarnoskóry działacz komunistyczny z Łotwy zwany Czarnym Leninem. Ścigany listem gończym w Unii Europejskiej pozostanie on chyba jednak w Donbasie, gdyż uzyskał “obywatelstwo DNR”. Czytaj także: “Czarny Lenin” jedzie zabijać w Donbasie!
Okazuje się więc, że Putin nie darował “limonowcom” zniewag z dawnych czasów kiedy to wzywali oni do jego obalenia. Nie pomogły im ani ich bojowe zasługi w Donbasie, ani to, że po aneksji Krymu z wrogów prezydenta stali się oni jego gorącymi zwolennikami. Najwyraźniej czas bolszewickich bojówkarzy w Donbasie dobiega końca, choć to oni przecież wzniecili tę wojnę.
Co ich czeka po powrocie do Rosji można się tylko domyślać.
Kresy24.pl



