W piątek 11 sierpnia podczas wizyty w Brześciu Litewskim Aleksander Łukaszenka był łaskaw po raz kolejny obrazić własny naród.
Podczas swej gospodarskiej wizyty w mieście nad Bugiem białoruski prezydent powiedział, że “wyłapie wszystkich darmozjadów”.
Jest to aluzja do zapowiadanego na jesień dekretu nr 3, mającego de facto opodatkować ludzi, którzy z jakiegokolwiek powodu pozostają bez pracy.
“Sprawdzimy wszystkie przypadki: kto może chce, ale nie chce, kto chce, ale nie może. Ci którzy nie chcą pracować – łopata w zęby i do roboty. Bez obrazy”.
Subtelny intelektualista, zwany m.in. “dzięciołem przy akordeonie” nie musiał długo czekać na reakcje internautów. Oto próbki:
– Łopata w zęby i do kołchozu, dyktatorku-próżniaku!
– Musimy zebrać podpisy pod wnioskiem o impeachement. Czy ktoś wie, jak to się robi?
– Sasza, posłuchaj starego wojskowego. Zabieraj się ze swoim cygańskim taborem, zanim nie jest za późno. Nie czekaj na godzinę “0” – być może jeszcze trochę pożyjesz.
– Uważaj, żebyś nie skończył, jak Kadafi.
Etc. Pojawiły się też propozycje, by na zapowiadaną na wrzesień (już niedługo!) połączoną manifestację przeciw dekretowi nr 3 oraz “ułatwieniom dla biznesu” przyjść z łopatami.
Pięknie ostatnią wpadkę-niewpadkę skomentował portal charter97, pisząc, że tym, czego Łukaszenka potrzebuje teraz najbardziej to poduszka z wyhaftowanym napisem: “mój język jest moim wrogiem”.
Telesfor /Kresy24.pl / Charter97
