
Aleksander Łukaszenka: Obrazek AI
Nad Białorusią zawisło widmo wojny. Wołodymyr Zełenski dał Aleksandrowi Łukaszence zaledwie tydzień na wykonanie swoich żądań. Jeśli ultimatum zostanie zignorowane, konsekwencje mogą być dramatyczne – od ukraińskich uderzeń po scenariusz, którego Mińsk obawia się najbardziej. Eksperci nie mają wątpliwości: dla białoruskiego przywódcy zaczyna się wyjątkowo trudny okres.
Prezydent Ukrainy zażądał od władz Białorusi usunięcia rosyjskich nadajników dronów znajdujących się na terytorium kraju. Dał Mińskowi zaledwie tydzień. W przeciwnym razie Ukraina może podjąć działania samodzielnie.
To pierwszy tak otwarty sygnał, że Kijów jest gotowy wywierać bezpośrednią presję na reżim Łukaszenki.
Przez ostatnie lata Białoruś znajdowała się w stosunkowo komfortowej sytuacji. Choć wspierała Rosję gospodarczo i militarnie, unikała bezpośredniego udziału w wojnie. Rakiety nie startowały z jej terytorium, a białoruscy żołnierze nie trafiali na front.
Jednocześnie Mińsk zarabiał na współpracy z Moskwą, a sam Łukaszenka kreował się na „gwaranta pokoju” i potencjalnego mediatora.
Teraz ten obraz może runąć jak domek z kart.
Zdaniem białoruskiego politologa Walerija Karbalewicza ultimatum Zełenskiego przypomina Łukaszence o odpowiedzialności za wszystko co się wydarzyło od 2022 roku.
Jego zdaniem przyczyną ultimatum Zełenskiego jest zmiana układu sił w regionie.
— Ukraina poczuła swoją siłę, postrzega Białoruś jako słabe ogniwo w białorusko-rosyjskim sojuszu wojskowym, które można zneutralizować. – Nadszedł czas płacenia rachunków – sugeruje ekspert.
Jeszcze niedawno wydawało się, że to Rosja ponosi główne koszty wojny, podczas gdy Białoruś czerpie z niej korzyści. Kijów najwyraźniej uznał jednak, że dalsze tolerowanie tej sytuacji nie ma sensu.
Problem polega na tym, że każde możliwe rozwiązanie jest dla Mińska niebezpieczne.
Jeśli Łukaszenka spełni żądania Ukrainy, może narazić się Kremlowi i zostać oskarżony o zdradę rosyjskich interesów.
Jeżeli zignoruje ostrzeżenia, ryzykuje ukraińskie uderzenia na strategiczne cele znajdujące się na Białorusi.
Eksperci mówią wręcz o politycznym „zugzwangu” – sytuacji, w której każdy ruch pogarsza położenie gracza.
Czy wojna może zbliżyć się do Europy?
Najbardziej niepokojący scenariusz zakłada eskalację konfliktu. Jeśli Ukraina zdecyduje się na ataki na cele związane z rosyjską infrastrukturą wojskową na Białorusi, Kreml może odpowiedzieć zwiększeniem swojej obecności wojskowej w tym kraju.
W efekcie Białoruś mogłaby zostać jeszcze mocniej wciągnięta w wojnę, a granica białorusko-ukraińska zamieniłaby się w kolejny aktywny front.
To oznaczałoby również przesunięcie działań wojennych bliżej Polski.
Choć późniejsze wypowiedzi Zełenskiego były nieco łagodniejsze, analitycy są zgodni: sygnał został wysłany.
W Kijowie uznano, że Ukraina ma dziś wystarczająco silną pozycję, by wywierać presję nie tylko na Rosję, ale również na jej najbliższego sojusznika.
Dla Łukaszenki to wyjątkowo niebezpieczny moment. Komfort, który budował przez ostatnie lata, może właśnie dobiegać końca.




Dodaj swój komentarz