Nie ma w niej ani słowa o pogwałceniu przez separatystów warunków rozejmu na Ukrainie, ani wezwania ich do przerwania szturmu na okrążone Debalcewo. Jedynie okrągłe frazy o zaniepokojeniu sytuacją, akceptacja porozumień z Mińska i pokojowe wezwania do stron konfliktu.
Władimir Putin może zacierać ręce z radości. Przyjęta we wtorek wieczorem rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ nie ma się bowiem nijak do obecnej sytuacji na Ukrainie, gdzie zamiast rozejmu pod Debalcewem trwają jedne z najbardziej krwawych walk od początku konfliktu.
Goszczący we wtorek w Budapeszcie prezydent Putin już wcześniej podkreślał zresztą, że Rada Bezpieczeństwa ONZ powinna przyjąć rosyjską wersję rezolucji, gdyż “wzmacnia ona rangę porozumień pokojowych z Mińska”.
Rezolucję poparli jednogłośnie wszyscy członkowie Rady Bezpieczeństwa, w tym stali członkowie tego gremium – USA, Rosja, Chiny, Francja i Wielka Brytania.
Etyczną i psychologiczną wymowę faktu, że ONZ przyjmuje rezolucję w sprawie wojny przygotowaną przez kraj, który jest w tej wojnie agresorem, pozostawiamy bez komentarza.
Kresy24.pl / rbc.ua

