
Collage / fot: 24 Kanał
Ukraina tworzy obecnie liczne strefy ryzyka dla Putina. I o to właśnie chodzi — ocenia Timothy Ash w telewizji NV. Zauważa, że na Ukrainie zapanowała nowa atmosfera – pojawiło się poczucie pewności, że losy wojny przechylają się na jej korzyść, a na niekorzyść Rosji.
Drony, technologia i finansowanie – teraz gwarantowane przez Europę – zdają się wynieść Ukrainę na pozycję lidera… Wygląda na to, że ukraiński potencjał w zakresie dronów dalekiego zasięgu, wzmocniony przejściem na produkcję na dużą skalę, przekierowuje teraz wojnę do Rosji. Widzieliśmy to w ciągu ostatnich kilku tygodni w głośnych atakach na Petersburg i Moskwę – ogromnym upokorzeniu dla Putina.
W opinii Asha, Ukraina próbuje wykorzystać swoją przewagę do eskalacji, narzucając Rosji jeszcze wyższe koszty militarne, gospodarcze i polityczne. Ostatecznym celem, jak sądzę, jest zmuszenie Rosji do negocjacji opartych na bardziej realistycznym planie, porzucając maksymalistyczne żądania wysunięte na szczycie w Anchorage między prezydentem Trumpem a Putinem.
Zdaniem Timothy’ego Asha Ukraina coraz mocniej koncentruje się na dwóch kierunkach, które mogą okazać się szczególnie niebezpieczne dla Kremla – Krymie i Białorusi. W przypadku Krymu celem jest jego stopniowa izolacja i uczynienie półwyspu coraz trudniejszym do utrzymania przez Rosję. Ukraińskie ataki dronowe uderzają w szlaki zaopatrzeniowe prowadzące na Krym, promy kursujące przez Cieśninę Kerczeńską oraz systemy obrony powietrznej chroniące most kerczeński. Według Asha półwysep znajduje się pod rosnącą presją logistyczną, a ewentualne zablokowanie mostu mogłoby praktycznie odciąć go od Rosji. Autor uważa, że Ukraina nie musi nawet podejmować kosztownej operacji odbicia Krymu – samo uczynienie go strategicznym problemem dla Moskwy może stać się skutecznym narzędziem nacisku w przyszłych negocjacjach.
Równolegle Kijów zwiększa presję na Białoruś. Wołodymyr Zełenski dał do zrozumienia Aleksandrowi Łukaszence, że dalsze wspieranie rosyjskiej agresji, m.in. poprzez udostępnianie infrastruktury wojskowej i dostawy paliw, może spotkać się z bezpośrednią reakcją Ukrainy. Ash ocenia, że Łukaszenka nie jest zainteresowany otwartym konfliktem z Ukrainą, ponieważ mogłoby to doprowadzić zarówno do problemów w armii, jak i do niepokojów wewnętrznych. Taki scenariusz byłby szczególnie groźny dla Putina, który w obliczu kryzysu na Białorusi mógłby zostać zmuszony do przerzucenia części sił z Ukrainy w celu ratowania swojego najbliższego sojusznika.
Według Asha oba kierunki są ze sobą powiązane. Napięcie wokół Białorusi może zmuszać Rosję do rozpraszania zasobów wojskowych, podczas gdy ataki w głębi Rosji ograniczają możliwości obrony Krymu. W efekcie Ukraina tworzy dla Kremla kolejne strefy ryzyka, stopniowo osłabiając jego pozycję strategiczną i zmuszając go do reagowania na wielu frontach jednocześnie.



Dodaj swój komentarz