
Drony ukraińskich Sił Systemów Bezzałogowych “odstrzeliły” w ciągu ostatnich 24 godzin w rejonie Krymu kolejnych 11 rosyjskich statków: 5 tankowców, gazowiec, 3 masowce i 2 holowniki. Operacja całkowitego odcięcia półwyspu od paliwa jest już na finiszu.
Poinformował o tym dowódca tych SSB Robert “Madziar” Browdi. Łącznie, w ciągu 10 dni “nowej Cuszimy” drony poraziły w tym regionie 147 rosyjskich jednostek – 117 na Morzu Azowskim i 30 na Czarnym.
Teraz jednak proporcje na obu akwenach się odwróciły i atakowane są już niemal wyłącznie statki na Morzu Czarnym. Powód? Po Morzu Azowskim już prawie nic nie pływa. Z rosyjskiej “floty cieni” zostały w tym regionie nędzne resztki, które chronią w Zatoce Taganrogskiej i boją się wyjść na otwarte morze.
Browdi wyjaśnił też, czemu jego drony uderzają tylko w sterówki i napęd tankowców, a nie próbują dziurawić ich burt. Otóż z troski o… ekologię. Nie chodzi bowiem o to, by je zatopić i sprawić, że ropa z nich skazi morze, ale o to, by całkiem wyłączyć je z użytku i zamienić w nieprzydatne dryfujące wrak. Rosjanie muszą je gasić, holować, naprawiać, a jak znów wyjdą w morze – powtórka.
Jednocześnie ukraińskie drony sukcesywnie odcinają połączenia na Krym drogą lądową. W nocy na 16 lipca ponownie uszkodziły rejon Mostu Czongarskiego. Na zdjęciach satelitarnych widać było pożary w rejonie Dżankoj – podaje Krymski Wiatr.
Jednocześnie ukraińscy płetwonurkowie z Sił Operacji Specjalnych podpłynęli do Krymu od strony zachodniej. Wynurzyli się w rejonie wojskowego lotniska Saki na wybrzeżu i odpalili dwa drony, które doszczętnie zniszczyły szykujący się tam do startu bojowego rosyjski bombowiec Su-24M.
“Damy radę. Położymy Moskwę na łopatki. A kiedyś odbudujemy i odkarmimy nasz Krym” – zapowiedział szef Ptaków Madziara.



Dodaj swój komentarz