Krótko przed dymisją KGB podało, że Uładzimir Patupczyk miał wzbogacać swoją rodzinę na dostawach materiał budowlanych.
Minister nadzorował budowę pierwszej Białoruskiej Elektrowni Atomowej. Dziś prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka podpisał stosowny dekret odwołujący Patupczyka z funkcji, którą sprawował od 2013 roku.
– Słyszeliście, jak pracuje minister energetyki i ministerstwo. Nawet wielcy kierownicy nie wiadomo jakich koncernów zapili do tego stopnia, że zapominają chodzić do pracy — mówił Łukaszenka 24 kwietnia występując przed parlamentem.
– Do tej pory nikt mi sensownie nie wytłumaczył, jak elektrownia będzie wkomponowana w gospodarkę państwa – krytykował prezydent budowaną we współpracy z rosyjskim Rosatomem (konkretnie – spółką córką Rosatomu, Atomstrojeksportem) elektrownię atomowa.
Elektrownia budzi niepokój sąsiadów, zwłaszcza Litwy. Zdaniem Litwy, elektrownia jest za tania, cięcia dokonywane są kosztem bezpieczeństwa i łamania międzynarodowego prawa środowiskowego. Litwie rację przyznał międzynarodowy Komitet Wdrażania Konwencji Espoo.
Planowany koszt inwestycji to 11 mld dolarów, z czego 10 mld to rosyjski kredyt.
Dzień po tamtym wystąpieniu Łukaszenki pojawiły się informacje, że na terenie budowanej elektrowni atomowej doszło w lutym do pożaru. Dyrekcja energicznie zaprzeczyła tym niepokojącym rewelacjom. Więcej na ten temat tutaj.
2 maja na antenie państwowej telewizji gen. Walery Wakulczyk, szef białoruskiego KGB powiedział, że członkowie rodziny ministra mieli zajmować się dostarczaniem po zawyżonych kosztach materiałów budowlanych na budowy kontrolowane przez ministerstwo. To po otrzymaniu tych informacji Łukaszenka miał zwolnić ministra.
Patupczyk sprawował swoją funkcję od 2013, w tym też roku rozpoczęła się budowa kontrowersyjnej elektrowni.
Oprac. MaH, gazetaprawna.pl, belsat.eu
fot. Aliaksadr M. Stelmach, CC BY-SA 3.0, globus.tut.by

Dodaj swój komentarz