
Ukraiński obiekt energetyczny zniszczony w rosyjskim ataku rakietowym. Fot. www.facebook.com/npcukrenergo/
Jesienią i zimą Rosja może powtórzyć kampanię masowych uderzeń na infrastrukturę energetyczną Ukrainy, bo to jedyne narzędzie nacisku wobec Ukraińców, jakie pozostało agresorowi. Uważa tak doradca dyrektora Kancelarii prezydenta Ukrainy Mychajło Podoliak w rozmowie z RBK-Ukraina.
„Rosja nie ma zbyt wielu narzędzi wpływania na przebieg wojny. Ma jedynie narzędzia terrorystyczne, z których jednym jest wykorzystanie będących na wyczerpaniu rakiet manewrujących, rakiet balistycznych, hipersonicznych i dronów do ataków na ludność cywilną i infrastrukturę krytyczną, infrastrukturę energetyczną” – powiedział.
Podkreślił, że teraz Ukraina musi dokończyć budowę nowych transformatorów, wymienić i generalnie naprawić infrastrukturę sieci dystrybucyjnych. Wszystko to wymaga dużych nakładów finansowych.
„Nie zapominajcie też, że koszt tej wojny jest ogromny. Albo przegramy, a wtedy jako państwo nie istniejemy. Tak, będzie się nazywać Ukraina, ale będzie to państwo wyłącznie marionetkowe, nieistniejące. Albo wygramy, bez względu na wszystko, wygramy tę wojnę” – dodał.
Przypomnijmy, 10 października ub. r. Rosja rozpoczęła kampanię zmasowanych ataków rakietowych na Ukrainę. Głównym celem tych uderzeń był ukraiński sektor energetyczny, którego zniszczenie mogłoby spowodować katastrofę humanitarną na dużą skalę.
W szczytowym momencie Rosjanie wystrzeliwali 70-100 rakiet dziennie. Ataki wyrządziły znaczne szkody ukraińskiemu sektorowi energetycznemu. Ich skutkiem były ciągłe przerwy w dostawie prądu.
Jednak już w lutym skuteczność ukraińskiej obrony powietrznej znacznie wzrosła, a rosyjskie zapasy rakietowe wyczerpały się, co przełożyło się na poprawę sytuacji w sektorze energetycznym. Wiosną Rosja zaprzestała ataków na ukraińską sieć energetyczną.
Opr. TB, www.rbc.ua




Dodaj swój komentarz