
Robotnicy cukrowni w rosyjskiej Penzie zbuntowali się, gdy komisarz wojskowy w asyście policji usiłował siłą zabrać ich kolegę na wojnę na Ukrainie. Doszło do przepychanek, na policjantów poleciały bluzgi. W końcu musieli zrezygnować i odjechali.
Tajna mobilizacja w Rosji nabiera tempa, ale rodzi coraz większy opór ludności. Tym razem “okoniem” stanęli pracownicy cukrowni Bekowska, gdy komisarz wojskowy (na nagraniu w czarnej koszulce) przyszedł po ich kolegę, nie okazując nawet żadnego dokumentu.
“Nie wyjdziecie stąd! Najpierw walczcie sami o siebie, a potem zabierajcie ludzi!” – krzyczał tłum. Mężczyźni i kobiety obficie okraszali to najgorszymi przekleństwami pod adresem władzy, funkcjonariuszy i wojskowego komisarza. Kiedy ten zorientował się, że nie uda mu się złapać mężczyzny, odjechał. Policja nie zdecydowała się interweniować.
Nagranie tego buntu – tak niezwykłego w dzisiejszej Rosji – obiegło lokalne media społecznościowe. W związku z tym miejscowe MSW wydało komunikat, w którym zapewnia, że nie chodziło o wysłanie pracownika cukrowni na “specjalną operację wojskową”, tylko o “zatrzymanie podejrzanego o przestępstwa”. Jednocześnie MSW grozi karami za rozpowszechnianie tego nagrania.
Tymczasem nastroje w Penzie są coraz bardziej gorące po tym jak 19 czerwca w mieście pojawiły się pierwsze doniesienia o przymusowej “brance na wojnę”. Mieszkańcy stworzyli specjalne kanały, aby ostrzegać się nawzajem przed takimi nalotami policji i komisarzy wojskowych.




1 komentarz
LT
25 czerwca 2026 o 19:01O ile mnie pamięć nie myli to Ukrainę opuściło ok 650 tys mężczyzn w wieku poborowym
Rosję do 1 miliona
Bardzo bym prośił Szanowną Redakcje o jakiś
balans w dobieraniu i komentowaniu wiadomości
To nie tylko ja ,ale zdecydowana większość
Polaków ma własną opinię n/t Rosji,Ukrainy
i wojny pomiędzy nimi.