• Ukraina
  • Białoruś
  • Rosja
  • Litwa
  • Region Bałtyku
  • Azja i Zakaukazie
  • Na Świecie
  • Historia i Wspomnienia
  • Kultura
  • Podróże po Kresach
  • Wyszukiwarka Kresowa
  • Kalendarium Kresów
    • Styczeń w Historii Kresów
    • Luty w Historii Kresów
    • Marzec w Historii Kresów
    • Kwiecień w Historii Kresów
    • Maj w Historii Kresów
    • Czerwiec w Historii Kresów
    • Lipiec w Historii Kresów
    • Sierpień w Historii Kresów
    • Wrzesień w Historii Kresów
    • Październik w Historii Kresów
    • Listopad w Historii Kresów
    • Grudzień w Historii Kresów
  • Polacy na Wschodzie
  • Biblioteka Kresowa
  • Kuchnia Kresowa
Kresy24.pl
  • 27 cze 2026
  • Gazety i Czasopisma Kresowe
    • Archiwum Dziennika Kijowskiego
    • Archiwum Gazety Polskiej Bukowiny
    • Archiwum Głosu Polonii
    • Archiwum Głosu znad Niemna
    • Archiwum Kuriera Galicyjskiego
    • Archiwum Kwartalnika Echa Polesia
    • Archiwum Kwartalnika Krynica
    • Archiwum Magazynu Polskiego
    • Archiwum Monitora Wołyńskiego
    • Archiwum Mozaiki Berdyczowskiej
    • Archiwum pisma Nasze Drogi
    • Archiwum pisma Polacy Donbasu
    • Archiwum pisma Polonia Charkowa
    • Archiwum pisma Wołanie z Wołynia
    • Archiwum Polak na Łotwie
    • Archiwum Polaka Małego
    • Archiwum Polaka w Niemczech
    • Archiwum Słowa Polskiego
    • Archiwum Słowa Życia
    • Archiwum Tęczy Żytomierszczyzny
Kresy24.pl
  • Ukraina
  • Białoruś
  • Rosja
  • Litwa
  • Region Bałtyku
  • Azja i Zakaukazie
  • Na Świecie
  • Historia i Wspomnienia
  • Kultura
  • Podróże po Kresach
  • Wyszukiwarka Kresowa
  • Kalendarium Kresów
    • Styczeń w Historii Kresów
    • Luty w Historii Kresów
    • Marzec w Historii Kresów
    • Kwiecień w Historii Kresów
    • Maj w Historii Kresów
    • Czerwiec w Historii Kresów
    • Lipiec w Historii Kresów
    • Sierpień w Historii Kresów
    • Wrzesień w Historii Kresów
    • Październik w Historii Kresów
    • Listopad w Historii Kresów
    • Grudzień w Historii Kresów
  • Polacy na Wschodzie
  • Biblioteka Kresowa
  • Kuchnia Kresowa
Home
SUPERNEWS

Asymetria zainteresowania i konflikty wartości. Co naprawdę myślą Rosjanie o Polsce i Polacy o Rosji?

23 lis 2021

Tradycyjny dla polskiej myśli politycznej postulat rozróżniania między złą rosyjską władzą a dobrym narodem w świetle badań socjologicznych staje się trudny do utrzymania – pisze specjalnie dla Kresy24.pl dr Łukasz Adamski, historyk, analityk, wicedyrektor Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia.

 

Podnieście głos, rycerze,

Niech grzmią wolności śpiewy,

Wstrzęsną się Moskwy wieże.

Wolności pieniem wzruszę

Zimne granity Newy;

I tam są ludzie — i tam mają duszę.

– tak wzywał Rosjan Juliusz Słowacki w „Bogarodzicy”. Swój młodzieńczy wiersz poeta napisał w 1830 r., zaraz po wybuchu powstania listopadowego, a kilka tygodni przed tym jak Joachim Lelewel stworzył hasło „za wolność naszą i waszą”, wykorzystane na demonstracji solidarności z rosyjskimi dekabrystami w Warszawie, w styczniu 1831 r.

Apele do Rosjan, wskazujące na potrzebę solidarności w walce o wolność, były charakterystyczną cechą również poprzednich polskich zrywów wolnościowych, począwszy od konfederacji zawiązanych na poparcie Stanisława Leszczyńskiego w 1733 r., gdy wskutek interwencji Rosji król-elekt nie mógł objąć tronu. Były one kontynuowane także później.

Przekonanie, iż sami Rosjanie mogą i powinni być sojusznikami Polaków w walce o wolność, a w każdym razie są to porządni ludzie, tyle że otumaniani przez swój despotyczny rząd, było i pozostaje jednym z głównych założeń polskiego myślenia politycznego i polskich wyobrażeń o Rosji. Już zaraz po upadku insurekcji listopadowej Adam Mickiewicz, kpiąc w „Ustępie” z „Dziadów” z caratu, wyrażał współczucie dla narodu rosyjskiego. „Biedny narodzie! żal mi twojej doli, Jeden znasz tylko heroizm – niewoli” – pisał wieszcz. Z kolei w okresie powojennej zależności Polski od ZSRR, gdy swobodna publicystyka w sprawach rosyjska była możliwa zasadniczo tylko na emigracji, Juliusz Mieroszowski, jeden z najwybitniejszych polskich pisarzy politycznych, przekonywał w „Kulturze” do potrzeby zawarcia sojuszu wolnościowego z rosyjską inteligencją: Pisząc o polityce zbliżenia z Rosją nie mieliśmy nigdy na myśli Breżniewa ani żadnego stalinowca. Mieliśmy zawsze na myśli postępową inteligencję rosyjską, pisarzy, naukowców i zwyczajnych Rosjan, którzy nienawidzą terroru. Szukaliśmy zbliżenia z postępową Rosją i byłoby nieopisanym błędem obarczać ową Rosję zbrodniami Breżniewa i jego aparatu. Byłoby błędem i politycznym szaleństwem zrozumiałą nienawiść do stalinowskich rządców Rosji przenosić na całe społeczeństwa rosyjskie, które stale dostarcza męczenników stalinowskiego terroru. Do łagrów i do więzień idą najodważniejsi i najwartościowsi i tych musimy uznać za prawdziwych reprezentantów narodu rosyjskiego. To są ludzie, którzy walczą o tę samą sprawę co my i winni jesteśmy im solidarność w każdej sytuacji.

***

Kody kulturowe są przekazywane z pokolenia na pokolenie i jednym z nich jest oczekiwanie wobec Rosjan, wynikające z tradycji polskiej myśli społeczno-politycznej, iż staną się oni odbiorcami polskich idei wolnościowych, a ich kraj w sprzyjających okolicznościach może podążyć ścieżką rozwojową charakterystyczną dla państw Europy Środkowo-Wschodniej. Czy taki rozwój wydarzeń – skądinąd jak najbardziej pożądany – ma jednak jakieś szanse realizacji? Czy też rację mają sceptycy, mówiący o tym, że jak świat światem, nigdy nie będzie Moskal Polakowi bratem; komentatorzy akcentujący rzekomą niezmienność imperialnej natury Rosji?

Osoby znające Rosję  odwołują się  nader chętnie do własnych doświadczeń z kontaktów z przedstawicielami rosyjskich elit, argumentując na rzecz jednego bądź drugiego paradygmatu myślenia. Mnie samemu jest zdecydowanie bliższy pierwszy, albowiem nie wierzę w niezmienność ustrojów i natury ludzkiej, a przekonanie, iż Rosjanie mają w żyłach jakiś imperialny gen uodparniający ich na idee wolnościowe, czy też że – jak kpił wspomniany Mieroszewski – na Kremlu wymyślono eliksir imperialnej nieśmiertelności, nigdy do mnie nie trafiało. Wraz z lepszym poznawaniem Rosji, traciłem zarazem coraz bardziej iluzje i przestawałem być optymistą, jeśli chodzi o perspektywy rychłej realizacji scenariusza demokratyzacji Rosji.  Dostrzegłem bowiem ogromny poziom utożsamiania się Rosjan ze swoim państwem i jego imperialną polityką w przeszłości, a także nieodróżnianie ziem rdzennej Rosji od terytoriów należących do państwa rosyjskiego. Zrozumiałem, że zakorzenione w Polsce przekonanie, że Rosja imperium posiada,  rozmija się z opinią większości Rosjan, iż Rosja imperium po prostu jest. Widziałem, jak silnie  na  politykę  zagraniczną   wpływa przekonanie, iż  będąc mocarstwem ma się w sposób naturalny więcej praw niż państwa małe i średnie. Wiadomo zaś,  że  zmiana sposobu myślenia to zadanie co  najmniej na pokolenie.

Do tego dla wielu Rosjan istnieje iunctim między lojalnością wobec państwa, będącej oczywistą powinnością obywateli, a lojalnością wobec interesu tegoż państwa definiowanego przez despotyczne, totalitarne czy autorytarne władze. Skąd się brała np. niechęć do ukraińskiej Pomarańczowej Rewolucji, którą obserwowałem, przebywając jesienią 2004 r. `w Petersburgu jako  student.  Dopiero po pewnym czasie  stało się dla mnie jasne, że za taki stan rzeczy przynajmniej częściowo odpowiada brak zakorzenionego prawa oporu wobec władzy naruszającej podstawowe prawa i wolności obywatelskie. Oczywiście oceniając tę postawę przez pryzmat wartości dominujących w Polsce czy w Europie Środkowo-Wschodniej, gdzie np. rokosze czy rewolucje tradycyjnie uznawano za dopuszczalny środek zmiany rządu, a także przez bazujący na chrześcijaństwie światopogląd odwołujący się do konieczności poszanowania godności osoby ludzkiej, łatwo utwierdzić się w przekonaniu o przewadze  cywilizacyjnej i kulturowej naszego regionu. Tyle, że w rozmowach z Rosjanami wyrażenie takiego poglądu – wpisującego się  w tradycje dziewiętnastowiecznego dyskursu wyższości Polaków nad Moskwicinami –  wywołuje z reguły przypływ emocji i jest dla dialogu kontrproduktywne. Z kolei bez rozmów z Rosjanami, bez doświadczenia osobistych kontaktów i wiedzy o Rosji, łatwo o przecenienie gotowości społeczeństwa rosyjskiego do zmian i podążania polską ścieżką wolnościową, o czym od lat bez mała trzystu marzyły kolejne pokolenia polskich elit.

***

Zauważmy jednak, iż wszelkie konkluzje bazujące na osobistych obserwacjach są  analitycznie wysoce ułomne; są bowiem czynione na bardzo skromnej i niereprezentatywnej próbce obserwacyjnej. Od wrażeń bardziej miarodajne są sondaże opinii publicznej. Co z nich wypływa? Odwołajmy się do kilku badań, przeprowadzonych niedawno na zlecenie Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia nie tylko w Polsce, ale i w Rosji, wśród Rosjan – przez renomowane Centrum Lewady.

Pierwsze, co się rzuca w oczy, to duża niewiedza Rosjan o Polsce. Nawet spontaniczne skojarzenia z terminami: Polacy czy Polska są z reguły neutralne, co z uwagi na bagaż doświadczeń historycznych, kontaktów kulturowych i sąsiedztwo, może zaskakiwać. Tak więc Polska to przede wszystkim dla Rosjan inny kraj. Jedynie rzadko występują jakieś automatyczne skojarzenia nacechowane emocjonalnie: negatywne (np. zdrada) czy pozytywne (np. sławni Polacy). Aż 86% Rosjan nigdy nie było w Polsce, a 78% nie zna osobiście żadnego Polaka. Do tego 72% nie było w stanie wymienić jakiejkolwiek postaci  związanej  z Polską. W ten sposób najbardziej znanymi Polakami w Rosji okazali się śpiewaczka popularna w okresie PRL Anna German (4%   wskazań), Wojciech Jaruzelski, Lech Wałęsa i Lech Kaczyński (po 3%) Po 2% respondentów wskazało na osoby z panteonu polskich bohaterów narodowych (Chopin, Kościuszko czy Kopernik).

Niewiedza o Polsce oznacza też, że świadomość zaszłości historycznych między Polską a Rosją jest wśród Rosjan znikoma. 43% spośród tych Rosjan, którzy w ogóle słyszeli o zbrodni katyńskiej – a takowych jest 54%  – uważa, że polskich oficerów pomordowały władze niemieckie. Jedynie 26%, czyli 14% ogółu ankietowanych (w 2010 r. – 19%), obarcza odpowiedzialnością stalinowskie władze ZSRR.

O innym bolesnym temacie – o rozbiorach – słyszało  55%  Rosjan, tyle że 30% z tej grupy nawet nie wie, że  Rosja była ich uczestnikiem. Osoby zaś tego świadome często  dążą do usprawiedliwienia działań Rosji – 69% Rosjan uważa bowiem, iż dobrze się stało, że Katarzyna II anektowała ziemie współczesnej Ukrainy, Białorusi, Litwy i części Łotwy. Zauważmy przy tym, że w odniesieniu do rozbioru z 1939 r. poziom usprawiedliwiania jest jeszcze wyższy, bo wynosi aż 73%. Respondenci, proszeni o uzasadnienie swej opinii, wskazywali na rzekomy tytuł historyczny Rosji do ziem ukraińskich i białoruskich jako do ziem dawnej Rusi lub na przekonanie, iż słuszne i sprawiedliwe jest to, że większy i silniejszy może więcej (a więc na normy z epoki kamienia łupanego). Do tego wskazywano na rzekomy humanitaryzm, towarzyszący działaniom ZSRR, a więc chęć obrony rodaków czy pobratymczych narodów, lub też wreszcie „konieczność dziejową”. Część osób zaś w ogóle negowała fakt agresji oszałamiającym swą siłą argumentem, iż Rosja nie była agresorem, bo przecież państwo rosyjskie agresorem nigdy nie było i być nie może (sic!). Niektórzy   Rosjanie w ogóle mniemają, iż za II wojnę światową odpowiada Polska – tak uważa 10%. Zauważmy, że jest to zjawisko nowe, będące ewidentnym pogłowiem propagandy Putinowskiej.

O ile więc o najboleśniejszych dla Polaków ranach historycznych, za które odpowiada państwo rosyjskie, wie mniejszość Rosjan, to prawie  90% z nich słyszało o usuwaniu pomników żołnierzy Armii Czerwonej w Polsce, a więc o temacie, który jest regularnie podnoszony przez propagandę Kremla. Niestety, jedynie 12% Rosjan potrafi zrozumieć czy solidaryzować się z polską postawą, wynikającą z  tego, że  Armia Czerwona  zainstalowała   w  Polsce  marionetkowy,  prosowiecki  rząd.

Aż 45% respondentów uważa, że stosunek Polaków do Rosji jest zły lub bardzo zły, przy czym 38% upatruje przyczyn takiego stanu rzeczy w działaniach Polski, drugie tyle obciąża obie strony w równej mierze, a Rosję obarcza winą 18 proc.

Pozytywów wspomniane sondaże przynoszą niewiele. Rosjanie chcą co do zasady dialogu z Polską – 36% uważa, że złe stosunki polityczne nie powinny wpływać na wolę dialogu, a drugie tyle (35%) uważa, że przynajmniej w ograniczonym stopniu dialog powinien trwać. Widać też, że klisze, wymyślone i propagowane w Rosji carskiej, mające na celu usprawiedliwianie rozbiorów poprzez zohydzanie dawnej Rzeczypospolitej, działają słabo. Jedynie u co szóstego Rosjanina polonizmy „Rzeczpospolita” czy „Pan”,  w czasach carskich nader często wykorzystywane w kontekście propagandy o ciemiężeniu narodu rosyjskiego, a w epoce sowieckiej – jako  gnębiciele ludu ukraińskiego i białoruskiego, wywołują jakieś negatywne skojarzenia. Ponad 20% uważa wręcz termin „pan” za pozytywny.

Nadzieję budzi też to, wśród młodego pokolenia Rosjan – do 35 roku życia – postaw antyimperialnych czy poglądów odcinających się od haseł sowieckiej propagandy, kultywowanej przez Kreml, jest zauważalnie więcej. O ile bowiem „polskie” spojrzenie na historię czy na te zagadnienia międzynarodowe, które wywołują konflikt Rosji z Zachodem, jest podzielane przez jedynie kilkanaście procent Rosjan, to wśród ludzi młodych ten odsetek jest czasem dwa razy większy. Dla przykładu odsetek osób zgadzających się z tym, że Armia Czerwona nie wyzwoliła Polski wynosi 26% wśród osób do 24 roku życia i 22% – do 35 roku życia. Zarazem opinię tę podziela jedynie kilka procent osób, które ukończyły 60 lat.

Ogólnie jednak wyniki badań socjologicznych nasuwają niewesołą konkluzję, że hasła kremlowskiej propagandy, przedstawiające Polskę jako wroga i usprawiedliwiającej lub relatywizującej zbrodnicze działania przeciwko naszemu krajowi podejmowane w przeszłości – a wobec sojuszniczej Ukrainy obecnie – trafiają na żyzny grunt w Rosji. Trzeźwy ogląd sytuacji każe skonstatować, iż większość Rosjan, gdy myśli o historii relacji polsko-rosyjskich, wyraża poglądy bazujące na nacjonalizmie, dla którego punktem odniesienia jest imperialna forma rosyjskiej państwowości, oraz na kliszach – efekcie oddziaływania Putinowskiej bądź  sowieckiej propagandy, a  czasem wręcz jeszcze polityki Cesarstwa Rosyjskiego.

***

W Polsce tymczasem panuje wiele iluzji co do Rosjan i Rosji. Te same badania socjologiczne wskazują np., iż 46% Polaków uważa, że za zły stan relacji polsko-rosyjskich odpowiadają obie strony (a 9% – że głównie Polska), przy czym wśród młodzieży „symetrystów” jest aż 72%. Jednocześnie, choć 58% rodaków uważa, że działania Rosji stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski, to jednak zauważalna mniejszość, bo 22%,  temu zaprzecza. Dla prawie co trzeciego Polaka (30% respondentów) rozwój stosunków z Rosją jest ważniejszy niż  bezpośrednimi sąsiadami – Ukrainą, Litwą i Białorusią.

Znamienne jest też, że spora grupa Polaków uważa, iż Rosjan nie należy winić za agresywną politykę zagraniczną Kremla – stosowne  pytanie zadano  respondentom w kilku  różnych wariantach  i w zależności od  redakcji  odpowiedzi podkreślających  potrzebę  rozróżniania między rządem rosyjskim  a narodem  padło między 41% a 76%. Nad Wisłą panuje przy tym znacząco większe zainteresowanie rosyjską kulturą niż w Rosji polską. W spontanicznych odpowiedziach Rosji uplasowała się bowiem na piątym miejscu (23% respondentów) – po Włoszech, Francji, Hiszpanii i Niemczech – jako kraj o szczególnie trakcyjnej kulturze. Przy czym 17% odpowiedziało, że się zna i  interesuje rosyjską kulturą, a słabo – dodatkowych 65% Polaków; brak zainteresowania zdradziło jedynie 19% respondentów.

Badania więc dowodzą, że mamy do czynienia ze znaczącą asymetrią zainteresowania obu narodów sobą, a  także dużą solidarnością Rosjan, absolutnie dominującą wśród przedstawicieli starszego pokolenia, z prowadzoną w przeszłości polityką imperialną wobec naszego regionu oraz utrzymującą się w Polsce tendencją do zdejmowania odpowiedzialności ze społeczeństwa rosyjskiego za działania państwa rosyjskiego.  Po częstokroć towarzyszy temu  przekonanie, wypływające być może z cechującego polską kulturę  polityczną idealizmu a być może odzwierciedlające krytyczną ocenę polityki  zagranicznej konserwatywnego rządu Prawa i Sprawiedliwości,  iż za zły stan stosunków Polska jest co najmniej współodpowiedzialna.

Oczywiście Rosja jest i pewnie pozostanie sąsiadem Polski, tak jak i pozostanie sąsiadem narodów, związanych mocno historią i kulturą z Polską – Ukraińców i Białorusinów, a w związku z tym będzie nadal stanowiła ważny punkt odniesienia dla polskiej polityki. Status Rosji jako jednego ze stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ dysponującego bronią jądrową, a więc także mającego potencjał destrukcyjny w wielu innych sferach, oznacza również, że będzie to państwo o dużych możliwościach wpływu na sprawy międzynarodowe dotyczących najbardziej żywotnych interesów Rzeczypospolitej. Sprawia to, że w polskim interesie leży poznanie Rosji i jej racjonalna ocena – to zaś jest niemożliwe bez pewnej formy dialogu, a więc wymiany argumentów i konfrontacji własnych wyobrażeń o Rosji z rosyjskim. Podobnie jak w polskim interesie leży też posiadanie sojuszników w Rosji, co z uwagi na asymetrię potencjału zainteresowania wymaga działań ze strony państwa polskiego w formie dyplomacji publicznej, wymiany młodzieży, stypendiów  dla naukowców, wizyt studyjnych dziennikarzy   etc. Znajomość Rosji jest potrzebna także po to, aby uczestniczyć i współkształtować niezwykle ważne dyskusje na temat polityki wobec Rosji, które się toczą w USA, w państwach UE czy na forum NATO. Wreszcie tradycja solidarności i względy  moralnne nakazują pomoc rosyjskim opozycjonistom, działaczom praw człowieka,  uczciwym historykom, np. z „Memoriału” badającym zbrodnie ZSRR i upowszechniającym wiedzę o represjach sowieckich.

Polskie spojrzenie na Rosję winno jednak uwzględniać oczywiste wnioski płynące z analizy rzeczywistości społecznej Rosji AD 2021. Paradoksalnie nierzadko zaburza taką racjonalność ocen pozytywny obraz rosyjskiej kultury powstały na skutek oddziaływania wielkich dzieł literatury rosyjskiej z XIX i pierwszej połowy XX wieku, czy wspaniałych dzieł muzycznych, interesujących filmów, teatrów, pełnych wiary w humanistyczne ideały. Tymczasem społeczeństwo rosyjskie, zdemoralizowane po zniszczeniu przez Sowiety podstaw tradycyjnej moralności i wymordowaniu milionów najbardziej wartościowych jednostek, cierpi obecnie na imperialne bóle fantomowe, usiłując zarazem zracjonalizować przyczyny zacofania cywilizacyjnego Rosji. Staje się przez to dodatkowo podatne na propagandę władz o podstępnym Zachodzie, na czele z USA, Wielką Brytanią i ich wschodnioeuropejskimi sojusznikami, prowadzących knowania przeciwko elementarnym rosyjskim interesom. Sporej części tego społeczeństwa  nie przeszkadzają  zabory terytoriów cudzych państw (w 2021 r. 86% popierało aneksję  Krymu, a 65% jest w stanie poprzeć aneksję Donbasu). Aprobuje ono wysyłanie żołnierzy i najemników w celu walki z państwami, które dla władz rosyjskich znajdują się w „sferze wpływów” Rosji (Gruzja)  i jest gotowe wspierać odrażających zbrodniarzy jak Łukaszenka (jesienią  ubiegłego roku  43% Rosjan było  po jego stronie, podczas gdy opozycji sympatyzowało 18%). Rosjanie en masse nie tylko nie są gotowi zaryzykować znaczącymi protestami w obronie odważnych liderów społecznych, takich jak więziony Aleksiej Nawalny, który z narażeniem życia rzucił wyzwanie kleptokratycznym cynikom z dawnego KGB, ale i w większości nie akceptuje jego działalności (62% sprzeciwu wobec 14% akceptacji w lipcu 2021 r.)

Dla Polski wniosek z tego płynie jednoznaczny – podtrzymywanie czy wręcz zwiększanie zainteresowania Rosją i językiem rosyjskim jest potrzebne, ale przede wszystkim z powodu  ryzyka,  stwarzanego  przez Rosję.   Na wyzwania płynące z naszego wschodniego sąsiedztwa należy bowiem właściwie  reagować, a to zaś  oznacza, iż państwo,   które będzie w przewidywalnej przyszłości głównym źródłem zagrożenia dla Polski,  należy rozumieć. Na wschodzie Europy mamy naród, który – pomimo wcale licznej mniejszości wśród przedstawicieli młodszego pokolenia – jest Polsce raczej niechętny,  wcale  jej nie  zna, chętnie broni zbrodni rosyjskiego imperializmu wobec Polski lub nie odczuwa powinności z nimi się rozliczyć, a także akceptuje rzeczy, które są z punktu widzenia prawnomiędzynarodowego oraz moralnego nieakceptowalne. Na tym większy szacunek zasługują więc rosyjscy opozycjoniści, którzy walcząc z reżymem Putinowskim, mają przeciwko sobie nie tylko aparat policyjny reżymu, ale i ogromną część własnego narodu.

Łukasz Adamski

Autor jest historykiem i analitykiem politycznym. Badacz stosunków polsko-sowieckich i polsko-ukraińskich. Wicedyrektor Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia, członek Polsko-Ukraińskiego Forum Partnerstwa

fot. Giennadij Graczew, Wikimedia Commons, CC

 

 

< Idź pod prąd Zobacz inny >
Ważne? Ciekawe? Podaj dalej:

Nie przegap w tym temacie:

W najbliższy weekend rosyjska opozycja nie wyjdzie na wiece poparcia dla NawalnegoW najbliższy weekend rosyjska opozycja nie wyjdzie na wiece poparcia dla Nawalnego Putin:  Świat obronił i uchronił radziecki żołnierzPutin: Świat obronił i uchronił radziecki żołnierz K24Kreml dał rozkaz: do akcji wkracza rosyjski generał. To on ma zamknąć morderczy kocioł?
  • Tagi
  • caryca Katarzyna II
  • Centrum Lewady
  • historia
  • II wojna światowa
  • kultura
  • Mickiewicz
  • opinia publiczna
  • pamięć
  • Polacy na Kresach
  • Rosjanie
  • Słowacki
  • socjologia
  • sondaż
  • wojna
  • Zbrodnia Katyńska
  • Związek Sowiecki

6 komentarzy

  1. ego
    19 grudnia 2021 o 21:46 Odpowiedz

    Absolutna racja p. Adamskiego. Winien jeszcze do obserwacji socjo – politycznych dodać skutek paradygmatu cywilizacyjnego. Rosjanie oraz znaczna część Ukraińców i Białorusinów to turańczycy i w tej opcji cywilizacyjnej jak widać trwają. Polacy z kolei to gasnąca opcja cywilizacji łacińskiej dodatkowo niszczonej przez własne, euro i globalne lewactwo.

  2. Lemuring
    26 listopada 2021 o 22:32 Odpowiedz

    Zwróćmy uwagę na jedną bardzo charakterystyczną rzecz. Od zakończenia wojny trwało systematyczne odcinanie wzajemnych relacji na poziomie społeczeństw i niech nie myli tu okres PRL-u. Kontakty polsko-rosyjskie były wtedy bardzo ściśle reglamentowane i nacechowane nieufnością, trudno więc było nawet wtedy mówić o ich powszechności.Nasze czasy bardzo się przyczyniły do pogłębienia atrofii wzajemnych relacji. W dużym stopniu odpowiada za ten stan rzeczy brak zainteresowania nie tylko w Rosji Polską (mam zupełnie inne prywatne doświadczenia pod tym względem) , ale przede wszystkim w Polsce Rosją. Powstał nawet swoisty paradoks: nastawieni na świetne wykształcenie i znajomość zachodnich języków, młodzi Polacy, zaczęli znakomicie dogadywać w Berlinie, Paryżu, Londynie ze studiującymi tam mieszkańcami Moskwy czy Petersburga. Oczywiście po angielsku. Ten pragmatyzm młodego, wykształconego pokolenia jest jednak może jakąś szansą na przyszłość. Nie mogę zgodzić się z Łukaszem Adamskim, który wyklucza inne powody do zainteresowania Rosją, niż chęć poznania wroga. To jest fatalne założenie. Ciekawe, co by o tym powiedziały liczne małżeństwa polsko-rosyjskie?Krótko mówiąc, rekonstrukcja wzajemnej komunikacji jest niezbędna. Charakterystyczne jest, że w XVII wieku i później nie istniał problem komunikacyjnego muru a wojny, których nikomu nie należy życzyć, stwarzały okazje do relacji. I jeszcze jedno.Łukasz Adamski, popełnia moim zdaniem, błąd, stosując metodę wielkiego kwantyfikatora w stosunku do całego społeczeństwa rosyjskiego. Gubi w tym wszystkim człowieka, którego priorytety nie pokrywają z priorytetami przeciętnego Polaka A.D.2021. Czy to jednak powód, aby widzieć w nim wroga in gremio?

  3. Słąwek
    26 listopada 2021 o 20:24 Odpowiedz

    Z tą “sojuszniczą” Ukrainą to myślę, że jest to takie samo myślenie życzeniowe o którym pisze autor w kontekście naszych wyobrażeń o Rosji i vice versa

  4. OboBob
    25 listopada 2021 o 10:20 Odpowiedz

    Bardzo ciekawy artykuł. Myślę, że równie interesujące byłoby zestawienie mentalności Rosjan z Białorusinami i Ukraińcami, którzy w ostatnich latach stanowczo sprzeciwili się autorytarnym rządom.

  5. krogulec
    24 listopada 2021 o 15:49 Odpowiedz

    Jak historia uczy wszelki dialog z Rosją jest bezcelowy.

  6. Sarmata
    23 listopada 2021 o 21:02 Odpowiedz

    a może należy na te stosunki spojrzeć po prostu cynicznie, wzorem Anglosasów – takimi jakie one są – przestać wierzyć w te romantyczne brednie jakie nam wpaja się w szkołach – romantyzm, poświęcenie itp itd. kacapia i kacapy są naszymi wrogami i tyle. Nasza wyższość kulturowa, organizacyjna i gospodarcza była i jest faktem. My mamy po prostu interes w tym, żeby kacapię osłabiać -a ten kraj nie ma czasu – i choć nie zajmie to jednego pokolenia – a zapewne 3 lub więcej – marginalizacja kacapii będzie postępowała – i my raczej cierpliwie i po cichu mamy interes żeby ten proces “wspomagać” Tyle w temacie. Po prostu róbmy swoje…

Dodaj swój komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Uwaga! Komentarze naruszające prawo będą usuwane, a dane autorów - przekazywane organom ścigania.

Najnowsze wiadomości
„Dajemy im to, czego chcą”. Rosja pokazała rozmowę szefa MSZ Białorusi z ukrytej kamery

„Dajemy im to, czego chcą”. Rosja pokazała rozmowę szefa MSZ Białorusi z ukrytej kamery

Dawny człowiek numer 1 Putina zmarł w dziwnych okolicznościach!

Dawny człowiek numer 1 Putina zmarł w dziwnych okolicznościach!

Okręty w ogniu! Setki milionów dolarów poszły z dymem

Okręty w ogniu! Setki milionów dolarów poszły z dymem

Zagroził Putinowi! Spotkaj się, albo bunt armii (WIDEO)

Zagroził Putinowi! Spotkaj się, albo bunt armii (WIDEO)

Łukaszenka uwięził 27 białoruskich żołnierzy

Łukaszenka uwięził 27 białoruskich żołnierzy

Niedźwiedzie przed lustrem (WIDEO)

Niedźwiedzie przed lustrem (WIDEO)

To będzie „akt historycznej sprawiedliwości”. Białorusini domagają się zmiany na Polach Grunwaldzkich

To będzie „akt historycznej sprawiedliwości”. Białorusini domagają się zmiany na Polach Grunwaldzkich

Łukaszenka spotkał się z ludźmi Zełenskiego: „To będzie zupełnie inna wojna”

Łukaszenka spotkał się z ludźmi Zełenskiego: „To będzie zupełnie inna wojna”

Tam, gdzie modlili się przodkowie. Wzruszający powrót do korzeni

Tam, gdzie modlili się przodkowie. Wzruszający powrót do korzeni

Szokujące doniesienia o deportacjach z Polski. Część Białorusinów w rękach reżimu

Szokujące doniesienia o deportacjach z Polski. Część Białorusinów w rękach reżimu

Projekt finansowany ze środków MSZ
Zmień ustawienia cookies
© Kresy24.pl 2018. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.  Kontakt | Polityka prywatności
Produkcja: Fundacja Wolność i Demokracja