Litwa, Łotwa i Estonia uniezależniły się od dostaw rosyjskiego gazu. Litewska prezydent Dalia Grybauskaite ogłosiła, że od przyszłego roku jej kraj może już nie kupować gazu z Rosji i zabezpieczyć 90% dostaw tego surowca dla pozostałych państw bałtyckich. Jakim cudem mała Litwa dokonała czegoś, z czym duża Polska od lat nie może sobie poradzić?
Wszystko dzięki pływającemu terminalowi gazu “Independence”, który przybywa właśnie do portu w Kłajpedzie. Nowy terminal jest wyposażony w zbiorniki do przechowywania skroplonego gazu oraz instalacje pozwalające zmieniać stan skupienia surowca na gazowy. Dzięki niemu Litwa może sprowadzać gaz drogą morską z dowolnego kraju na świecie. W Statoilu Litwa zakontraktowała już 540 mln m3 gazu LNG na najbliższe 5 lat. Resztę Litwini kupią na wolnym rynku.
Dotychczas Litwa kupowała gaz od rosyjskiego Gazpromu, który dyktował jej ceny i stosował szantaż energetyczny. Ta epoka to już przeszłość. Grybauskaite przypomniała, że umowa Litwy z Gazpromem kończy się w 2015 roku.
Nowy terminal pozwoli też pokryć 90% zapotrzebowania na gaz dwóch pozostałych krajów bałtyckich – Łotwy i Estonii, również zależnych dotychczas od rosyjskiego molocha.
Tak przemija chwała wielkich tego świata…
Czytaj także: Litewski LNG tuż-tuż. Grozi mu niebezpieczeństwo ze strony Rosji? Dotrze do Kłajpedy?
Kresy24.pl / censor.net
