
Collage / fot sat. Defense Express
W nocy na poniedziałek 13 lipca ukraińskie Siły Systemów Bezzałogowych dokonały kolejnego pogromu rosyjskich tankowców i statków towarowych na Morzu Azowskim.
Tym razem udało się trafić w 15 statków: 7 tankowców, 5 masowców, prom towarowy i dwa holowniki – poinformował dowodzący tymi uderzeniami Robert “Madziar” Browdi. Dzień wcześniej było to 14 trafionych jednostek – 10 tankowców i 4 promy.
Browdi podsumował też ostatnie 8 dni: łącznie 105 trafień w rosyjskie statki na tym akwenie i w rejonie Krymu. “Rosyjska infrastruktura transportowo – przeładunkowa dostaje każdej nocy kolejne bolesne ukłucie. Udało nam się sparaliżować ruch przez Cieśninę Kerczeńską i ograniczyć ich rozładunki do minimum” – ocenił szef “Ptaków Madziara”.
Ponadto 12-13 lipca ukraińskie drony zniszczyły na Krymie kolejne dwa rosyjskie systemy obrony powietrznej – S-400 i Tor oraz dwie stacje radarowe. Zobacz także: Z Floty Cieni Putina pozostał cień floty (WIDEO).
Analitycy Defense Express szacują, że na Morzu Azowskim i koło Krymu może jeszcze operować około 120 rosyjskich jednostek z zaopatrzeniem. W większości są to masowce, które dotychczas były dla Ukraińców mniej priorytetowymi celami, niż tankowce.
Na podstawie zdjęć satelitarnych eksperci DE oceniają, że otwarte wody Morza Azowskiego “zostały już zasadniczo oczyszczone z rosyjskich statków”. Ich większe skupiska są jeszcze w Zatoce Taganrogskiej, skąd wyruszają i w rejonie Półwyspu Tamańskiego – około 25.
Około 50 statków Rosjanie przerzucili też na Morze Czarne w kilku grupach, które obecnie znajdują się 15-30 km od wybrzeża. Na zdjęciach z kosmosu widać, że część z nich styka się burtami – prawdopodobnie trwają tam przeładunki z jednostek uszkodzonych na sprawne, dookoła kręcą się holowniki.
Warto też pamiętać, że nie każde trafienie dronem i nie każdy pożar statku automatycznie eliminuje go na zawsze. Takie definitywne zniszczenia też mają miejsce, ale w wielu przypadkach tankowce będą w stanie wrócić do służby po remoncie.
Oczywiście moce remontowe rosyjskich stoczni nie są nieograniczone, a czasowe wyłączenie każdego kolejnego tankowca zmniejsza ilość paliw dostarczanych na Krym. Eksperci zastanawiają się, co będzie za półtora-dwa tygodnie, gdyż sprawne tankowce na południu powoli się Rosji kończą, a nic nie wskazuje, by tempo ukraińskich nalotów miało zmaleć. Dronów jest pod dostatkiem.
Dostawy paliw cysternami przez Most Krymski są wykluczone ze względów bezpieczeństwa. Przynajmniej dotychczas Rosjanie starali się tego unikać, bojąc się, że uderzenia w cysterny na moście mogą go – jeśli nie zniszczyć – to poważne uszkodzić i zablokować.
Pozostaje trasa drogowa i kolejowa na Krym przez Zaporoże, ale ona także jest pod nieustannym ostrzałem ukraińskim, a kolejne zniszczone mosty i wiadukty wymuszają coraz większe nadkładanie drogi. Poza tym dostawy cysternami siłą rzeczy mają o wiele mniejszą objętość, niż tankowcami.
Ostateczny cel ukraiński jest oczywisty: całkowite pozbawienie armii rosyjskiej na Krymie paliwa, prądu i zaopatrzenia. Współczesne wojsko bez zasilania traci jakąkolwiek wartość bojową i może się okazać, że prędzej, czy później dowództwo rosyjskie będzie zmuszone rozpocząć jego ewakuację na kontynent. Na razie jednak “bitwa o Korytarz Azowski trwa”.



Dodaj swój komentarz