
Zdjęcie ilustracyjne. Kolaż/Obozrevatel
Krym, który przez lata miał być wizytówką stabilnej „integracji z Rosją”, dziś staje się jednym z najbardziej napiętych punktów całego regionu.
Na kontrolowanym przez Rosję Krymie doszło do drastycznego zaostrzenia sytuacji paliwowej — według doniesień cytowanych przez „The Times” sprzedaż benzyny i oleju napędowego dla ludności cywilnej oraz firm została całkowicie wstrzymana. Powód? Nowa fala uderzeń w infrastrukturę naftową i transportową w rejonie Cieśniny Kerczeńskiej.
Obecnie paliwo na półwyspie trafia wyłącznie do struktur odpowiedzialnych za bezpieczeństwo i funkcjonowanie podstawowych usług. Reszta — kierowcy, przedsiębiorcy, transport — została odcięta od regularnych dostaw.
Informację potwierdził mianowany przez Moskwę przywódca Krymu Siergiej Aksionow, wskazując, że priorytetem jest utrzymanie „kluczowych funkcji państwowych”.
Według strony ukraińskiej, w niedzielny wieczór doszło do uderzeń na skład ropy w portach w Kercz i Kaukaz w Cieśninie Kerczeńskiej oraz instalacje przeładunkowe w Kraju Krasnodarskim. W efekcie czasowo zamknięto strategiczny Most Krymski — jeden z najważniejszych korytarzy logistycznych regionu.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski określił działania jako „sprawiedliwą odpowiedź” na rosyjskie ataki, podkreślając, że celem były również wojskowe elementy logistyczne i systemy obrony przeciwlotniczej.
Sytuacja nie jest jednorazowym kryzysem. Od dłuższego czasu ukraińskie działania wymierzone w szlaki dostaw powodują stopniowe osłabienie systemu logistycznego półwyspu. Uszkodzone wcześniej trasy lądowe i mosty sprawiły, że właśnie Cieśnina Kerczeńska stała się kluczowym punktem zaopatrzenia — i jednocześnie coraz bardziej wrażliwym.
Półwysep Krymski już od tygodni zmaga się z niedoborami paliwa. Wcześniej wprowadzano kupony i limity na stacjach benzynowych, ale obecne restrykcje są jeszcze bardziej radykalne.
Dla mieszkańców Krymu oznacza to realne ograniczenia w codziennym funkcjonowaniu — od transportu po działalność gospodarczą. Dla Moskwy to z kolei problem wykraczający poza logistykę: uderzenie w symbol kontroli nad półwyspem i jego strategiczną infrastrukturę.
Po ataku dronów w Kerczu, skład ropy naftowej w pobliżu mostu stanął w płomieniach, blokując ruch na kilka godzin. Został on już ponownie otwarty, ale ponad 700 pojazdów próbuje opuścić Krym.




Dodaj swój komentarz