Rosyjski prezydent zna zawartość walizki szefa amerykańskiej dyplomacji, z którą ten przyjechał do Moskwy. Zna ją z prostego powodu – John Kerry mu ją pokazał. Kreml podniósł larum.
– W najbliższych dniach można spodziewać agresywnej kampanii dezinformacyjnej Zachodu przeciwko prezydentowi Rosji – oświadczył rzecznik prasowy Putina Dmitrij Pieskow na specjalnie zwołanej konferencji prasowej.
Zachodnie media, które już otrzymały informację o materiałach z “teczki” czekają jeszcze na oficjalny sygnał, że można je publikować. Zapowiadają, że będzie to prawdziwa bomba.
Zbliża się historyczny finał putinowskiej Rosji – zapowiadają i sygnalizują, jakie tajemnice o samym Putinie i jego kolegach z KGB/FSB, ukryte dotychczas przed światową opinią publiczną, skrywają amerykańskie dokumenty.
A jest ich sporo. Mają dotyczyć m.in. kryminalnej przeszłości Putina i jego związków z rosyjskim światem przestępczym. Kolejny pakiet to udokumentowany proceder handlu materiałami jądrowymi i zakazanymi technologiami, m.in. z Iranem i Koreą Północną.
W walizce, z którą Kerry pojawił się w Moskwie 25 marca, była też dokumentacja powiązań Krmla z organizacjami terrorystycznymi, w szczególności Al-Kaidą, Hesbollahem i instruktorami Państwa Islamskiego – dokładne dane: kiedy, z kim, za czyim pośrednictwem się kontaktowano i jak to się odbywa obecnie. Wisienką na torcie są informacje o europejskich kontach bankowych Putina i jego przyjaciół.
Co dokładnie zamierza opublikować amerykański Departament Stanu do końca tego tygodnia jeszcze na 100 proc. nie wiadomo, ale jest tego sporo i ma wielki ciężar gatunkowy. Wygląda na to, że miejsce, jakie do niedawna zajmował na politycznej mapie świata Iran, długo puste nie będzie – zajmie je Rosja. Stąd panika na Kremlu. Nie wiedzą od czego zacząć rozbrajanie tykającej bomby. Wiele wskazuje, że rewolucja 1917 roku może w jej stulecie w ojczyźnie Władimira Putina naprawdę wybuchnąć…
Przypomnijmy ten moment, bo może przejść do historii. 25 marca, kiedy prezydent FR powitał w Moskwie sekretarza stanu Johna Kerry, tak skomentował zawartości owianej już legendą walizki szefa amerykańskiej dyplomacji:
“Dzisiaj, kiedy zobaczyłem jak wychodzi Pan z samolotu i (sam) niesie swoje rzeczy, byłem trochę zmieszany. Z jednej strony to bardzo demokratycznie, z drugiej strony najwyraźniej… w Stanach Zjednoczonych już nie ma kto pomóc sekretarzowi stanu w noszeniu walizki. (…) Pomyślałem, że może w tej walizce było coś tak cennego, że nie mógł Pan tego nikomu powierzyć. Najwyraźniej przywiózł Pan pieniądze, aby się z nami targować w kluczowych kwestiach”.
„Panie Prezydencie, kiedy będziemy mieli okazję porozmawiać twarzą w twarz pokażę Panu co jest w mojej walizce. Myślę, że będzie Pan zaskoczony. Będzie to miła niespodzianka” — miał odpowiedzieć Putinowi Kerry. Czekamy na finał.
Kresy24.pl

