
Collage / fot: Facebook / oleksandr.tymoshenko
Stany Zjednoczone przywróciły wstrzymaną kilka dni temu wymianę danych wywiadu z Ukrainą, w tym o odpalaniu przez Rosję rakiet balistycznych – poinformował Wołodymyr Zełenski po wtorkowym spotkaniu z wysłannikiem USA Stevem Witkoffem w Oslo.
Ukraiński prezydent wyraził wdzięczność, że wymiana informacji wywiadowczych z USA znowu funkcjonuje. “Chodzi mi szczególnie o system wczesnego ostrzegania, który jest bardzo ważny dla naszych ludzi, dla dzieci i dla wszystkich cywilów. Teraz znowu będziemy alarmowani o zbliżaniu się rosyjskich rakiet balistycznych” – podkreślił Zełenski.
Dodał, że rozmawiał też o tym z Sekretarzem Stanu USA, Marco Rubio. Według Rubio, w ogóle nie było żadnej przerwy we współpracy wywiadowczej USA z Ukrainą. Było, czy nie było, mniejsza z tym. Ważne, że znowu jest jak wcześniej.
Zdaniem politologów, wstrzymanie dostarczania danych Ukrainie było zapewne próbą wywarcia przez Donalda Trumpa presji na Kijów, by zmusić go ustępstw wobec Rosji. Próbą niefortunną, gdyż na Biały Dom spadła za to ostra krytyka zarówno ze strony Demokratów, jak Republikanów i po 3 dniach Trump się najwyraźniej z tego wycofał.
Z kolei Witkoff udał się właśnie do Petersburga, by przedstawić Władimirowi Putinowi propozycje pokojowe uzgodnione wspólnie w Oslo przez USA, Ukrainę, Unię Europejską, NATO i Wielką Brytanię.
Jednak jeszcze zanim dotarł do Rosji, jej minister spraw zagranicznych, Siergiej Ławrow z góry oświadczył, że Moskwa nie zamierza iść na żadne ustępstwa – podaje RIA Novosti. Jesteśmy gotowi przywrócić relacje z Zachodem, “ale tak jak było przed 2022 rokiem już nie będzie” – podkreślił.
Tymczasem Wall Street Journal twierdzi, że wiadomo już kto w ostatnich dniach spowolnił Starlinka dla Ukrainy.



