
grodnonews.by
Jak powszechnie wiadomo, białoruskie władze od lat prowadzą politykę wymierzoną w polską mniejszość. Tymczasem rodzina o nazwisku Lach z Dziatłowa (Zdzięcioł) została laureatem konkursu „Rodzina Roku” w kategorii „Strażnicy tradycji”. Przypadek? W każdym razie ironia nasuwa się sama.
12 października w Mińsku rozstrzygnięto republikański konkurs „Rodzina Roku 2026”. Główną nagrodę zdobyła rodzina Swiridiuk z obwodu brzeskiego. Wśród laureatów znalazła się także rodzina Lach ze Zdzięcioła położonego w graniczącym z Polską obwodzie grodzieńskim, wyróżniona w kategorii „Strażnicy tradycji”.
W konkursie rywalizowało siedem rodzin wielodzietnych – przedstawiciele wszystkich obwodów Białorusi oraz Mińska. Na scenie pojawiło się 14 matek i ojców oraz 28 dzieci.
Sama inicjatywa ma promować rodzinę, wychowanie dzieci i przekazywanie tradycji kolejnym pokoleniom. Jednak nazwisko jednego z laureatów przyciąga uwagę również z innego powodu.
Lach to dawne określenie Polaka lub człowieka pochodzącego z ziem polskich, znane ze słowiańskiej tradycji historycznej. Dziś lach na Białorusi znaczy tyle samo, co kacap (o Rosjaninie) w Polsce.
Nie oznacza to oczywiście, że na podstawie samego nazwiska można przesądzać o narodowości rodziny ze Zdzięcioła (Dziatłowa). Zbieg okoliczności jest jednak wymowny.
Białoruskie władze chętnie mówią o pielęgnowaniu tradycji (sowieckich), wartościach rodzinnych i patriotycznym (komsomolskim) wychowaniu. Jednocześnie polska mniejszość od lat zmaga się z presją, a niezależne polskie szkolnictwo i działalność polskich organizacji zostały ograniczone. Reżim Aleksandra Łukaszenki robi wszystko, by je kontrolować.
I oto w tym samym państwie rodzina nosząca nazwisko kojarzone historycznie z Polakami otrzymuje wyróżnienie za strzeżenie tradycji.



