
Collage / grafika: mlive.md
NATO wyśle na Morze Czarne dodatkowe siły w reakcji na rosyjskie ataki na statki handlowe na tym akwenie – twierdzą Reuters i Sky News. Powołują się na rzeczniczkę Sojuszu, Allison Hart.
Według tych informacji, NATO zamierza skierować w ten region samoloty patrolowe, drony i systemy radiolokacyjne, a także funkcjonariuszy wywiadu i kryminologów specjalizujących się w analizie materiałów wybuchowych. Takie ustalenia miały zapaść na posiedzeniu Rady Północnoatlantyckiej w tej sprawie.
Agencja przypomina, że w ciągu ostatnich 10 dni u wybrzeży Rumunii i Bułgarii zostało zaatakowanych co najmniej 7 statków handlowych, część z nich zatonęła. Zginęło lub przepadło bez wieści co najmniej 23 marynarzy.
Wieczorem 17 października rumuńskie F-16 zestrzeliły dwa drony nad własnymi wodami terytorialnymi. Resort obrony w Bukareszcie potwierdził, że były to rosyjskie odrzutowe Shahedy, czyli bezzałogowce Gerań. Stało się to po tym jak na pokładzie dwóch tankowców u wybrzeży Rumunii wybuchł pożar w wyniku trafienia ich przez drony.
Dowództwo NATO nie obwinia wprawdzie otwarcie Rosji o te ataki, ale eksperci wojskowi nie mają nawet najmniejszych złudzeń, że to właśnie ona za nimi stoi. Moskwa oczywiście zaprzecza, jak zawsze.
Warto zauważyć, że siły, które Sojusz zamierza wysłać na Morze Czarne nie są w stanie obronić statków przed atakami rosyjskich dronów, nie przewidziano bowiem skierowania tam dodatkowych systemów obrony powietrznej.
NATO-wskie radary i samoloty rozpoznania mogą co najwyżej pomóc wcześniej alarmować o zbliżających się dronach, a ich przechwycenie i strącenie leży w gestii armii narodowych, w tym przypadku Bułgarii i Rumunii.
Czy w takim razie to działanie NATO coś zmienia? To raczej sygnał typu “widzimy i reagujemy”, ale wątpliwe by powstrzymało to Rosję przed kolejnymi atakami.

