
NATO. Zdjęcie: picryl.com
NATO przygotowuje się na scenariusz rosyjskiej agresji na wschodniej flance Sojuszu. Plan zakłada wykorzystanie rojów dronów, robotów naziemnych i pocisków dalekiego zasięgu, które miałyby sparaliżować rosyjskie dowodzenie i obronę przeciwlotniczą. Dopiero wtedy do działania ruszyłyby siły lądowe i lotnictwo, by zatrzymać inwazję, zanim rosyjskie wojska zdążą umocnić swoje pozycje.
Szczegóły koncepcji obronnej przedstawił w Warszawie naczelny dowódca sił sojuszniczych NATO w Europie, gen. Alexus Grynkewich. Jak zauważa „The Wall Street Journal”, strategia ma nie tylko powstrzymać rosyjskie natarcie, ale również umożliwić Sojuszowi szybkie przejście do kontrofensywy.
Pierwszym elementem planu ma być stworzenie rozległej strefy działania bezzałogowców i robotów naziemnych. Ich zadaniem będzie spowolnienie, a następnie zatrzymanie nacierających rosyjskich oddziałów. Zastosowanie zautomatyzowanych systemów walki ma jednocześnie ograniczyć straty wśród żołnierzy NATO.
„Pociski dalekiego zasięgu zaatakowałyby rosyjskie stanowiska dowodzenia i obiekty obrony powietrznej w obwodzie królewieckim, w rejonie Sankt Petersburga i wojska rosyjskie na Białorusi” – czytamy w artykule. „Osłabiłoby to zdolność Rosji do kontrolowania przestrzeni powietrznej i umożliwiłoby V Korpusowi Armii Stanów Zjednoczonych i innym siłom lądowym NATO przeprowadzenie kontrofensywy”.
Lotnictwo uderzy, zanim nadejdą posiłki
Kolejnym etapem operacji byłyby ataki lotnicze na rosyjskie posiłki przemieszczające się w kierunku linii frontu. Samoloty NATO miałyby również razić inne cele na zapleczu przeciwnika.
Chodzi o odcięcie nacierających oddziałów od zaopatrzenia i możliwości sprawnego dowodzenia. Pozbawione wsparcia jednostki miałyby znacznie większe trudności z kontynuowaniem ofensywy.
Istotną rolę odegrać ma również szybka wymiana informacji między wojskami państw sojuszniczych. NATO rozwija w tym celu chroniony system przekazywania danych o celach, który ma połączyć jednostki różnych państw i skrócić czas między wykryciem zagrożenia a przeprowadzeniem ataku.
Według „The Wall Street Journal” niektóre elementy podobnych rozwiązań testowano już podczas amerykańskiej kampanii przeciwko Iranowi.
Koncepcja nosi nazwę Inicjatywy odstraszania na wschodniej flance. Amerykańscy wojskowi zakładają, że świadomość gotowości NATO do szybkiej i skoordynowanej odpowiedzi powinna skłonić Władimira Putina do rezygnacji z decyzji o ataku.
Planowanie uwzględnia również konieczność ograniczenia ryzyka dalszej eskalacji konfliktu, w tym zagrożenia użyciem broni jądrowej.
Poszczególne elementy nowej strategii są sprawdzane podczas ćwiczeń wojskowych. W czasie wystąpienia Grynkewicha ponad 20 tys. żołnierzy uczestniczyło w dziesięciodniowych manewrach „Steadfast Duel”, podczas których symulowano odpieranie zmasowanego natarcia ze wschodu.
NATO chce w ten sposób przygotować się na konflikt, w którym o wyniku pierwszych godzin walk mogą decydować nie tylko liczebność wojsk i siła ognia, ale również szybkość wykrywania celów, automatyzacja pola walki oraz zdolność do uderzenia w zaplecze przeciwnika.



