
Collage / fot: Astra
Ukraińskie drony ponownie zaatakowały w nocy na 3 listopada jedną z największych rosyjskich rafinerii – Sławnieft-JANOS w Jarosławiu. Na nagraniach widać co najmniej 7 pożarów na skutek trafień – pięć dużych i dwa mniejsze – podaje kanał Astra.
Rosyjski gubernator Michaił Jewrajew przyznał, że atak uszkodził infrastrukturę rafinerii, a dwóch pracowników zostało rannych. Uszkodzone też zostały zaparkowane w pobliżu zakładu samochody i wybite szyby w okolicznych domach. Nalot sparaliżował także ruch na trasie wylotowej z Jarosławia do Moskwy i część komunikacji miejskiej.
Według Jewrajewa, strącono 124 ukraińskie bezzałogowce, ale nikt nie jest w stanie tej liczby sprawdzić, władze zwykle sypią takimi danymi “z rękawa”, często aby udowodnić swoją rzekomą skuteczność. Ponadto do “strąconych dronów” zaliczają także te, które po prostu trafiły w cele.
Rafineria w Jarosławiu jest na piątym miejscu w Rosji pod względem mocy przerobowej – 15 mln ton ropy rocznie. Ukraińskie drony atakowały ją już wiele razy wcześniej.
Wołodymyr Zełenski wyjaśnił dlaczego Ukraina wznowiła uderzenia w rosyjskie rafinerie, mimo że Donald Trump wzywał, by tego nie robiła.
“Byłem w tej sprawie szczery z Trumpem. Powiedziałem, że możemy tego nie robić, jeśli Rosja przestanie atakować naszą energetykę. Ale Rosja robiła to nadal. To były straszne, zmasowane i okrutne dla naszego narodu ataki, po których mieliśmy problem z dostawami prądu. Po czterech takich nalotach musieliśmy odpowiedzieć” – przyznał.
Zobacz także: Wyparowało aż 5 dywizji! Armia topnieje piorunem



