
Polski sprzeciw wobec gloryfikowania UPA nabiera rozpędu. Po Przemyślu i Krakowie także Wrocław stawia sprawę jasno: jeśli władze Lwowa nie zareagują na decyzję o ustanowieniu 2027 roku rokiem zbrodniczej Ukraińskiej Powstańczej Armii i Romana Szuchewycza, wieloletnia współpraca miast może zostać zerwana.
Rada Miejska Wrocławia jednogłośnie potępiła uchwałę Lwowskiej Rady Obwodowej. Polscy radni domagają się, by mer Lwowa Andrij Sadowy oraz miejscy deputowani publicznie odcięli się od inicjatywy dotyczącej upamiętnienia UPA i Szuchewycza.
Jak informuje Radio Wrocław, projekt stanowiska przygotowali radni Prawa i Sprawiedliwości, ale poparły go wszystkie siły polityczne w radzie. To pokazuje, że spór o ocenę historii przestaje być partyjnym konfliktem, a staje się sprawą ponadpolityczną.
Wrocławscy samorządowcy podkreślają, że honorowanie postaci związanych z UPA, odpowiedzialną za zbrodnie na polskiej ludności cywilnej, uderza w pamięć ofiar rzezi wołyńskiej i szkodzi relacjom między Polską a Ukrainą.
– Jeśli nasze miasto partnerskie nie zastanowi się nad tym, powinniśmy rozważyć możliwość zakończenia tej współpracy w przyszłości – powiedział radny Dominik Kłosowski.
Władze Wrocławia oczekują oficjalnej reakcji lwowskiego ratusza. Jeśli jej zabraknie, sprawa zerwania partnerstwa może trafić pod obrady podczas listopadowej sesji rady miejskiej.
Wrocław nie jest pierwszym polskim miastem, które rozważa konsekwencje decyzji lwowskich radnych obwodowych. Możliwość zawieszenia lub zerwania współpracy ze Lwowem sygnalizowali już przedstawiciele Przemyśla i Krakowa.
Uchwałę skrytykowały również polskie władze państwowe. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Ukrainy także uznało ją za kontrproduktywną dla stosunków z Polską.

