
Collage / fot: Akademia Sił Powietrznych USA – Wkimedia Commons / domena publiczna
Należy współczuć rosyjskim poborowym bo są tylko wysyłanymi na wojnę “dziećmi” nie mającymi innego wyboru, niż jechać na Ukrainę i stać się celem dla ukraińskich dronów – to kolejne skandaliczne oświadczenie Elona Muska na X na temat wojny.
Amerykański miliarder dodał, że trzeba wstrzymać nieustanną śmierć ludzi po obu stronach. Ale z jakiegoś powodu mówi tylko o współczuciu dla jednej strony – dla Rosjan. Nie wspomina jakoś o ukraińskich żonach, matkach i dzieciach, których te “rosyjskie biedne dzieci” codziennie pozbawiają jak nie życia, to mężów, synów i ojców na froncie.
Trudno też sobie przypomnieć, żeby ostro potępił tego, kto tych “ludzi bez wyboru” na wojnę wysyła, czyli Putina. Najlepiej, żeby – “w imię pokoju” – Ukraińcy przestali ich zabijać i pozwolili im zająć cały swój kraj?
Manipulacja Muska, a w zasadzie kompletne kłamstwo polega na tym, że zdecydowaną większość armii rosyjskiej na Ukrainie nie stanowią żadni “poborowi”, których tam nie ma, tylko żołnierze – ochotnicy, którzy zgodzili się tam jechać, dobrowolnie podpisując kontrakt wojskowy. Jedni zrobili to z chęci zysku lub żeby wyjść z więzienia, inni pod presją, ale zrobili.
Oprócz tego mamy na Ukrainie rosyjską armię zawodową, rezerwistów i najemników – ich też raczej trudno nazwać “bezwolnymi dziećmi”. Ale Musk liczy na to, że ludzie w Ameryce tego na ogół nie wiedzą i serwuje im obraz “biednych poborowych gnanych na rzeź”.
“Czuję jedynie CAŁKOWITĄ POGARDĘ dla tych cnotliwych, złowrogich podżegaczy wojennych, którzy dążą do niekończącej się rzezi i nie oferują żadnego realistycznego rozwiązania konfliktu. Niech was piekło pochłonie” – to kolejny wpis Muska.
Ktoś mógłby spytać Muska, czy on sam oferuje jakiekolwiek “realistyczne rozwiązanie”, czy tylko koniecznie chce “wysłać do piekła” tych, którzy chcą bronić Ukrainy? A nazywając ich pogardliwie “cnotliwymi”, mimowolnie zdradza, że jemu samemu do cnoty daleko.


