
Ilustracja: AI
Armia ukraińska znalazła prosty sposób, by chronić swoich żołnierzy i sprzęt w obwodzie donieckim przed atakami rosyjskich dronów. Co prawda pracochłonny, ale za to dający 100% gwarancji bezpieczeństwa. I nie chodzi bynajmniej o żadne wyrafinowane technologie – metoda jest stara jak świat.
Jak poinformował w Ukrinform szef logistyki ukraińskiego Dowództwa Wojsk Desantowo-Szturmowych, pułkownik Dmitrij Piszko, pododdziały ukraińskie wyryły pod ziemią ogromny 6-kilometrowy tunel łączący dwa miasta-bastiony w Donbasie.
Nie ujawnił, o które miejscowości chodzi, gdyż lokalizacja tunelu jest tajna. Zapewnił, że jest on na tyle szeroki, że mogą nim swobodnie przemieszczać się nie tylko żołnierze, ale także motocykle i quady z zaopatrzeniem dla wojsk, żywnością i amunicją.
Dzięki temu transporty w ogóle nie są narażone na ataki dronów, gdyż tunel jest na tyle głęboko, że żadne uderzenia z powietrza nie są mu w stanie zaszkodzić. Przez tunel przerzucane są całe pododdziały, odbywa się nim też ewakuacja medyczna rannych.
“Przy linii frontu najpewniejszy sposób ochrony to maksymalnie zejść pod ziemię. W zakresie fortyfikacji całkowicie odchodzimy od otwartych okopów bo żołnierze muszą kamuflować swoje pozycje i chronić się przed dronami. Zamiast okopów coraz częściej budujemy zamknięte, podziemne schrony i przejścia między nimi” – przyznaje pułkownik Piszko.
Opowiada jak jego ludzie zbudowali niedawno podziemne stanowisko walki radio-elektronicznej. Wkrótce uderzył w nie bezpośrednio z góry pocisk z haubicy. “I nic się nie zawaliło. Chłopaki przesłali nam zdjęcie dziury w ziemi po trafieniu i po prostu ją zasypali” – opowiada wojskowy.
Dziennikarzy najbardziej zainteresował jednak wspomniany “tajny tunel”. Pułkownik Piszko nie ujawnia, czy jest tylko jeden taki, czy więcej. Ale jeśli ten się sprawdza, to pewnie wkrótce powstaną kolejne. Tak więc – w reakcji na wszechobecne drony – współczesna wojna zeszła już także pod ziemię.
Oczywiście rycie tak długich i szerokich tuneli jest pracochłonne, a ich umacnianie, żeby się nie zawaliły, to poważne wyzwanie budowlane. Ale w końcu od tego są właśnie oddziały inżynieryjne. A jeśli planuje się na danym odcinku pozostać w obronie bardzo długo, może to być rozwiązanie optymalne, które zapewne już niejednemu ukraińskiemu żołnierzowi ocaliło już życie.
Zobacz także: Naftowy nokaut! Oto największy skład ropy w Europie (WIDEO)



