
Zielone ludziki na granicach UE. Zdjęcie: Zrzut ekranu
To już nie była próba przemytu migrantów. Zamaskowani i uzbrojeni mężczyźni pojawili się przy granicy Łotwy, przeprowadzili przez nią grupę co najmniej 20 osób, a następnie sami wtargnęli na łotewskie terytorium i zniszczyli elementy infrastruktury granicznej. Do akcji przyznała się rosyjska paramilitarna grupa „Czarni Rusowie”. W Rydze biją na alarm i rozważają przepisy pozwalające strażnikom strzelać do uzbrojonych napastników.
Chodzi o incydent, który miał miejsce na granicy białorusko-łotewskiej, kiedy to 6 października uzbrojeni mężczyźni w maskach eskortowali grupę co najmniej 20 migrantów, pomagając im przedostać się na terytorium Łotwy.
Sprawa nabrała jeszcze poważniejszego charakteru, gdy następnego dnia do przeprowadzenia operacji przyznała się grupa „Czarni Rusowie”. Według ukraińskiego dziennikarza wojskowego Wiktora, cytowanego przez Radio Racyja, aktywność tej formacji zaczęła wyraźnie rosnąć we wrześniu tego roku.
Ekspert zwraca uwagę, że podobne prowokacje pojawiały się już wcześniej na granicach Polski, Litwy i Ukrainy. Jego zdaniem chodzi o sprawdzanie, jak państwa reagują na działania prowadzone poniżej progu otwartego konfliktu; Służby testują słabe punkty granicy i sprawdzają, jak zareaguje kierownictwo wojskowo-polityczne danego państwa – ocenił.
Według jego informacji osoby, które przekroczyły łotewską granicę, mogą mieć związki ze służbami specjalnymi i w przyszłości zostać wykorzystane do wykonywania kolejnych zadań na terytorium państw bałtyckich.
Szczególną uwagę zwraca również infrastruktura internetowa grupy. Domena związana z „Czarnymi Rusami” została zarejestrowana jeszcze w 2014 roku i jest obsługiwana przez rosyjskiego dostawcę Reg.ru.
„Te siły paramilitarne wzywają do zbliżenia Białorusi, Ukrainy i Rosji pod hasłem wspólnych korzeni, czyli walki z agresywnym Zachodem. Pamiętamy jednak podobne prowokacje z 2021 roku, kiedy doszło do brutalnego ataku na migrantów na przejściu granicznym Kuźnica-Bruzgi na granicy z Polską. Następnie w 2023 roku białoruski śmigłowiec wleciał do Polski w rejonie Białowieży podczas ćwiczeń. Następnie w latach 2023-2024 rosyjskie służby specjalne na granicy białorusko-ukraińskiej stale prowokowały ukraińskich pograniczników plakatami propagandowymi i nagraniami audio. Te same incydenty miały miejsce na granicy litewskiej. Chcę powiedzieć, że te 20 osób, które przekroczyły granicę łotewską, według naszych informacji, to ludzie ze służb specjalnych, którzy zostaną następnie przerzuceni do krajów bałtyckich lub innych krajów i będą wykonywać zadania zgodnie z rozkazami”.
Incydent wywołał reakcję władz w Rydze. Łotwa rozważa zmianę przepisów dotyczących użycia broni przez funkcjonariuszy, tak aby straż graniczna mogła skuteczniej reagować na uzbrojonych napastników.
Czas jest szczególnie niepokojący. Już 12 października mają rozpocząć się rosyjsko-białoruskie ćwiczenia OUBZ „Niezłomne Braterstwo 2026”. Manewry potrwają do 16 października.
Według ukraińskiego dziennikarza w ćwiczeniach mają uczestniczyć m.in. rosyjskie lotnictwo oraz jednostki wykorzystujące bezzałogowe systemy;
„Jest oczywiste, że te wojska, które zostaną użyte podczas ćwiczeń, mają historię udziału w wojnie z Ukrainą. Dlatego zademonstrują to doświadczenie podczas tych ćwiczeń. Jednocześnie jednak myślę, że państwa NATO będą uważnie śledzić to, co będzie się działo podczas ćwiczeń” – mówi w rozmowie z Racyja.com ukraiński dziennikarz.
Biały Dom przerywa milczenie. Wojna wymyka się spod kontroli: „Może się rozszerzyć”
Dla państw bałtyckich to kolejny sygnał ostrzegawczy;
