
Fot: @dsns_telegram
Rosja zrzuciła 2 listopada co najmniej dziewięć bomb lotniczych na Komyszuwachę w obwodzie zaporoskim. Prezydent Wołodymyr Zełenski przedstawił szczegóły rosyjskiego ataku na miasteczko w wieczornym przemówieniu. Podkreślił, że większość ofiar to cywile, którzy przybyli po pomoc humanitarną, oraz osoby, które udzieliły im pomocy po pierwszym ataku.

Fot: @dsns_telegram
„Cały dzień powtarzające się alarmy, groźby nowych ataków. Ludzie leżą pod gruzami. To był atak na budynek szkoły. Oczywiście, nie było tam zajęć: Komyszuwacha leży bardzo blisko frontu. Budynek i znajdujący się w nim schron były wykorzystywane do pomocy humanitarnej – w każdy poniedziałek rozdawano ludziom pomoc humanitarną. Rosjanie przeprowadzili pierwszy atak, gdy ludzie dopiero co przybyli – kilka bomb lotniczych. Potem nastąpił drugi atak – kolejne bomby lotnicze, tym razem na schron. Haniebny atak terrorystyczny” – powiedział szef państwa.
Po godzinie 21.15, p.o. szefa Obwodowej Administracji Wojskowej Mychajło Semikin poinformował, że liczba ofiar śmiertelnych w Komyszuwasze wzrosła do 26 osób, w tym dwóch ratowników i czterech policjantów. Trwają doraźne operacje ratownicze i poszukiwawcze.
Semikin przekazał, że 3 listopada w obwodzie zaporoskim ogłoszono Dzień Żałoby dla uczczenia pamięci ofiar rosyjskiego ataku na Komyszuwachę.
„Skala tragedii jest trudna do ogarnięcia. Wiadomo już, że zginęły 24 osoby. Są ranni i zaginieni. Za tymi strasznymi liczbami kryją się złamane życia, zrujnowane losy, rodziny, które nigdy więcej nie przytulą swoich bliskich. I ci, którzy wciąż czekają na choćby najdrobniejsze wieści o swoich bliskich” – napisał.
Policja Narodowa poinformowała, że jedna z rosyjskich bomb kierowanych trafiła w ośrodek humanitarny, który służył jako schronienie dla okolicznych mieszkańców. Cywile, policjanci i ratownicy pracujący w Komyszuwasze zostali uwięzieni pod gruzami. Obecnie policjanci, Państwowa Służba Ratownicza, wojsko i wolontariusze próbują wydostać ludzi spod gruzów. W zawalonym budynku panuje gęste zadymienie, a prace utrudniają również rosyjskie ataki dronów.



